O ile Årabrot są trafnie określani mianem „noise rock”, to grzechem byłoby spłycić zespół jedynie do gatunkowych szufladek.
Chociaż zabrzmi to pompatycznie, to mamy tutaj do czynienia z muzyką tak niestandardową, jak miejsce, w którym ją nagrano. Mowa o opuszczonym kościele w szwedzkiej miejscowości Djura, gdzie na co dzień mieszkają Kjetil Nernes oraz Karin Park – prywatnie małżeństwo, a studyjnie niesamowicie zgrany duet.
Przechodząc do warstwy muzycznej, na „Of Darkness and Light” znajdziemy zarówno przystępne granie, które bez problemów można określić jako „hałaśliwe”, jak i bardziej harmonijne partie, wprawiające w trans syntezatory oraz skrzący się od pomysłów geniusz muzyczny.
Różnorodność jest tu niewątpliwym atutem. Årabrot bezbłędnie łączą przybrudzone, pełne mocy brzmienie gitar z pewną dozą chaosu i szaleństwa. Nie obejdzie się bez zgrzytliwego soundu, dysonansu oraz fragmentów, które mogą niepokoić i przywoływać tytułową ciemność. Połączcie to z rockową nośnością i surową mocą repertuaru Årabrot, a nie powinniście być rozczarowani, jeśli słuchając ich wcześniejszego materiału, czuliście się jak w domu.
Skoro o poprzednich dokonaniach duetu mowa, to warto na wstępie zaznaczyć, że otwierające płytę „Hangman’s House” przywodzi na myśl pierwszą ścieżkę z „Norwegian Gothic”. Hipnotyczne, dość ciężkie, przy tym wszystkim zapadające w pamięć – wszystkim tym, którzy zakochali się bez reszty w tracku „Carnival of Love”, z pewnością przypadnie do gustu także ten klimatyczny utwór.
Zespół zresztą bardzo szybko udowadnia, że przez cały czas odsłuchu album utrzymuje równy poziom. Dzięki posępnej atmosferze chwytliwych „You Cast Long Shadows” czy „Swan Killer” po raz kolejny mamy do czynienia z charakterystyczną dla duetu kombinacją wpadających w ucho refrenów i atmosfery przesyconej północnym mrokiem.
Z kolei wszystkim, którym brakowało ciężaru i konkretu, przybywa z odsieczą „We Want Blood” – nośny, doskonale sprawdzający się jako singiel rockowy cios, jednocześnie jeden z mocniejszych punktów wydawnictwa. Kontrastem do cięższej strony albumu z mocnym „We Want Blood” czy „Fire!” okażą się natomiast takie kompozycje, jak elektryzujące „Madness”, gdzie tempo nieco zwalnia, oraz odjechane, momentami szalone brzmienie
„Skeletons Trip the Light Fantastic”. Årabrot nie zapomina dorzucić trochę psychodelicznego vibe’u do pieca rozpalonego gdzieś na tyłach kościoła, w którym jedynym bóstwem jest muzyka.
Chociaż każdy z utworów broni się słuchany osobno, to zebrane na „Of Darkness and Light” tracki znakomicie wypadają przede wszystkim podczas odsłuchu albumu w całości. Na tym bardzo spójnym wydawnictwie Årabrot po raz kolejny zdołali zawrzeć szeroką gamę emocji i zadbać o to, by klimat głośniejszych kompozycji stanowił niemalże dziki kontrast dla bardziej stonowanych numerów.
Trwające niemal godzinę „Norwegian Gothic” mogło się dłużyć niektórym słuchaczom, jednak trudno zarzucić to samo następcy tego albumu. Of Darkness and Light jest spójniejsze, nieco łatwiejsze do „przetrawienia” i dzięki temu uderzające z większą mocą. Årabrot mają na swoim koncie album tak solidny, że z pełnym przekonaniem i czystym sumieniem mogę stwierdzić, iż zasługuje na swoje miejsce w wielu podsumowaniach najlepszych wydawnictw roku 2023.
Przywołując fragment z fenomenalnego utworu „Cathedral Light”, fuck yeah!
Ocena: 9/10
- Year of the Goat – „Trivia Goddess” (2025) - 11 listopada 2025
- Mütterlein – „Amidst the Flames, May Our Organs Resound” (2025) - 11 listopada 2025
- Conan – „Violence Dimension” (2025) - 23 października 2025






