Znacie King Legba and the Loas? Spokojnie, ja też do nie dawna nawet nie słyszałem nazwy tych szwajcarskich stonerowców. Wpadła mi jednak w ręce ich ubiegłoroczna EP-ka wydana przez Czar of Crickets Productions. Shine a Light to pięć utworów łącznie dających 23 minuty muzyki – niby niedużo, ale jednak ilość ta powinna być wystarczająca do postawienia odpowiedzi na pytanie: czy warto King Legba and the Loas poznawać?
Szwajcarzy to taki nieoszlifowany diamencik, lecz może właśnie owo nieoszlifowanie sprawia, że czuć w Shine a Light autentyczność i radość z grania. Sporo tutaj rockowego groove’u (Out of the Ashes, Hellhound) oraz fuzzu. Pojawiają się też zaskakujące zmiany tempa (Smithereens), a oprócz dodanych gdzieniegdzie psychodelicznych elementów zespół lekko nasączył bluesem zamykający wydawnictwo The Storm Will Scream Your Name.
Zakres umiejętności tria jest więc szeroki, a słuchanie ich kompozycji okazało się niespodziewanie przyjemnym doświadczeniem. Żadna z tych odskoczni od miłego stonerowego grania nie została jednak za bardzo zgłębiona i stanowią one zaledwie drobne dodatki. Trochę szkoda, bo po kilku sesjach z Shine a Light uważam, że zespół miałby coś do powiedzenia również w tych bardziej psychodelicznych klimatach.
Odpowiadając zatem na pytanie zadane przeze mnie we wstępie: owszem, sądzę, że warto rzucić na King Legba and the Loas uchem, szczególnie jeśli kogoś pociągają stonerowo-psychodeliczne klimaty. Słuchanie nowej EP-ki Szwajcarów okazało się sympatycznym doświadczeniem, choć niestety pozbawionym większych zaskoczeń oraz zachwytów.
Ocena: 7/10
King Legba and the Loas na Facebooku
- Morpholith, Moonstone, Triangle Choice – Katowice (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- HellFuck – „9 Nails Hammered Into the Flesh of God” (2026) - 9 kwietnia 2026
- Pothamus – „Abur” (2025) - 31 marca 2026
Tagi: 2022, ep, King Legba and the Loas, recenzja, review, Shine a Light, stoner rock.







