Site icon KVLT

Formis – „Bestiarius” (2025)

Poprzedni album Formis, Pogromca, podobał mi się bardzo i pamiętam go doskonale. Na tyle, że zaskoczyło mnie, że minęły już trzy lata. Zeszłoroczna płyta ansamblu, zatytułowana Bestiarius, jest dowodem na to, że w tym czasie sporo się w Formis działo.

First of all, wydaje mi się, że Formis przestał próbować udawać, że wypełnia definicję zespołu. Za wszystkim stoi Hubert Nowak i tyle. On odpowiada za całokształt muzyki, za sporą część tekstów, generalnie: Formis to Nowak. Dobiera on sobie różnych gości, z którymi popełnia kolejne nagrania. Na Bestiariusie Nowak podpisany został pod gitarami, basem, częścią tekstów. Wokale zaś położyło pięciu różnych chłopów: Xycho z Horrorscope, Uappa Terror z Terrordome, Astrogator z Planet Hell, Kania z Uerberos i Deceiver z Escalation. Nikt nie jest podpisany pod bębnami, więc nie wiem, czy nie były tu grane jakieś midi.

Czy taki koncept dla Formis AD 2025 się broni? Ano broni. Można by się spodziewać brzmieniowego chaosu z taką ilością wokalistów, ale nie – o dziwo Bestiarius brzmi bardzo spójnie i fakt, że każdy z zaproszonych wokalistów brzmi inaczej i po swojemu nie tylko nie odejmuje albumowi, ale wręcz dodaje różnorodności i smaczków. Bo, dodam od razu, wszyscy stanęli na wysokości zadania. Gdybym stwierdził, że któryś z nich się zdecydowanie wyróżnia na minus, zwyczajnie bym skłamał. Ale przyznam, że np. Uappa Terror – choć jestem bardzo dobrze osłuchany z ostatnim Terrordome, nota bene znakomitym, na którym Uappa poszedł wokalnie w nowe dla siebie terytoria – był na pierwszy rzut ucha w numerze Wieszczy nie do poznania, co tylko świadczy o tym, że rozumiał i czuł stylówkę Formis.

Ano właśnie – stylówka Formis. Mówiąc o zmianach w tym projekcie nie sposób pominąć wyraźnej ewolucji stylistycznej na nowym albumie. W nowej odsłonie Formis jest czarniejszy. Nie, że od razu black metal, nie przesadzajmy, ale do sprawdzonej sprawnej mikstury death/thrash Nowak dorzucił sporą ilość ciemnych, otwartych akordów i nagle – zupełnie jak na okładce – na Bestiarius zrobiło się jakoś mniej kolorowo niż na Pogromcy. Zniknęły zresztą w tej czerni przebojowe, śpiewane refreny, które tak dobrze wyszły Bartonowi na poprzednim albumie, w nicość wpadły jakieś bardziej melodyjne inklinacje. Jest konkretniej.

Odpowiada temu też zresztą koncept albumu, a ten jest dokładnie taki, jak głosi jego tytuł – to bestiariusz traktujący o słowiańskich stworach i demonach. Wrażenie to potęgują jeszcze wokaliści, bo choćby Astrogator czy Deceiver brzmią, jakby zostali wyciągnięci żywcem z klasycznych blackowych hord. Uzupełnię od razu, że wahadło w stronę zdecydowanie death metalową wychyla Kania, zaś Uappa Terror i Xycho pozostają gdzieś pośrodku. Oczywiście po raz kolejny nikt nie zamierza udawać, że Formis to jakieś wymyślanie koła na nowo. Nie zmienia to faktu, że wszystkie puzzle są na miejscu i Bestiarius słucha się po prostu dobrze.

Szybko reasumując: Hubert Nowak pod szyldem Formis popełnił kolejny udany krążek. Po raz kolejny mogę zatem pogratulować jemu i jego ekipie spiskowców, w tym Defense Records i Maximed Records. Pewnie, mogę żałować, że zapewne Formis nie stanie na deskach koncertowych, żeby ponieść kaganek oświaty i promować swoją muzykę w ten sposób, ale cieszę się z tego, że należę akurat do tej grupy, która o tym projekcie pamięta i lubi do niego wracać.

9/10

 

Sprawdź też: Thy Disease, SiriusC, Chainsword, Sunday at 9, Sphere

Exit mobile version