Fvnerals – Let the Earth Be Silent (English)
Stacjonujący obecnie w Niemczech duet Fvnerals w oszczędnych środkach wyrazu potrafi zawrzeć całą paletę emocji – niekoniecznie pozytywnych i łatwych w odbiorze. Za to właśnie cenię sobie ich najnowsze wydawnictwo Let the Earth Be Silent, na którym minimalizm w żadnym stopniu nie odbiera siły ich twórczości. Przeciwnie, tylko potęguje posępną atmosferę.
Już same tytuły utworów pozwalają się domyślić, że nie mamy do czynienia z pogodnym, lekkim w odbiorze albumem. Let the Earth Be Silent ma iście apokaliptyczny vibe i zaprasza nas raczej do wnikliwego słuchania i skupienia się na sączącym się z głośników mroku.
Siedem kompozycji, utrzymanych w konwencji post-doomu/ambientu, jest wyjątkowo ciężkich, a oniryczny klimat zbudowany ambientowymi dźwiękami nadaje całości nastroju nieco jak z koszmarnego snu. Sound bywa przygnębiający, a momentami nawet niepokojący, co świadczy o zdolnościach zespołu do komponowaniu grobowo ciężkich, pełnych klimatu utworów.
Im dalej w las, tym ciemniej. Z utworu na utwór Fvnerals „zagęszczają” atmosferę, jest coraz bardziej ponuro i złowrogo. Wraz z utworem nie bez powodu zatytułowanym Descent robi się znacznie intensywniej, a sama kompozycja rzeczywiście przypomina zejście głębiej do kreowanych przez zespół dźwiękowych krajobrazów. To post-doom na wskroś przesycony odległymi, chłodnymi syntezatorami, gdzie schowane nieco w miksie czyste wokale prowadzą słuchacza dalej.
Te trzymające w napięciu dźwięki podsycają ciekawość przed tym, co czeka nas później – kolejnymi kompozycjami są bowiem For Horror Eats The Light oraz Annihilation, razem stanowiące swoisty punkt kulminacyjny albumu. To w nich przygniatający ciężarem metal przybiera na sile, siejąc dźwiękowe, a przede wszystkim emocjonalne zniszczenie.
Atmosfera jest apokaliptyczna i do pewnego momentu robi się coraz bardziej intensywna, zanim ustąpi miejsca upiornemu Rite. Ten utwór o mroczno-rytualnym zabarwieniu, chociaż krótki, jest naprawdę wyrazisty. Nabierający mocy rytm jest motywem przewodnim Rite i przywodzi na myśl pogańskie obrzędy, których arkana nie są przeznaczone dla osób o słabych nerwach. Napięcie wzrasta aż do finałowej kompozycji Barren, która pozornie wycisza album i pozostawia z poczuciem… no właśnie. Wewnętrznej pustki? Zamyślenia? Przygnębienia? To zależy już od słuchacza, gdyż albumu o tak osobistym wydźwięku nie da się jednoznacznie ocenić. Twórcy wspominali o towarzyszącej procesowi tworzenia depresji, poczuciu odosobnienia oraz izolacji…
Chociaż pewne podobieństwo poszczególnych ścieżek albumu może być przez wybrednych słuchaczy zaliczone do wad, uznaję to raczej za konsekwentne trzymanie się wybranego stylu. Album jest spójny, a przy tym niesamowicie ciężki i warto się z nim zapoznać zwłaszcza podczas zimowej aury.
Ponadto wszystkich chcących się przekonać, czy to na pewno płyta dla nich, odsyłam do Yearning. Utwór stanowi „album w miniaturze”, gdzie na ambientowym tle oszczędne gitary łączą się z melancholijnymi wokalami. Hipnotyczne, nieco odrealnione dźwięki zdają się ciąć powietrze, a zapętlone brzmienie intryguje i pozwala się domyślić, czemu Yearning wybrano na jeden z singli. Pozostałe utwory udostępnione przed premierą stoją na równie wysokim poziomie i niczym nieświęta trójca zapowiadają znakomitą premierę, poruszającą słuchaczy dźwiękowymi doznaniami.
Ocena: 8,5/10
- Hexvessel, Aluk Todolo – Kraków (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- French Police, Sad Madona – Poznań (26.03.2026) - 12 kwietnia 2026
- Źrenice – „Śnienie” (2026) - 12 marca 2026







