Piekielna nazwa? Jest. Czarny płomień w tytule? Oczywiście. Okultystyczne teksty, skąpane w rytualnym sosie, podlanym hojnie klimatyczną melodią? Jeszcze jak. Wszystko więc powinno w teorii aż grać i huczeć, z czymś jednak nieustannie nie mogę się w przypadku ostatniej płyty włoskich podopiecznych Immortal Frost Productions przetrzeć.
I wciąż zastanawiam się, gdzie leży przyczyna tego stanu rzeczy, bo szósty długogrający album Infernal Angels oferuje w dużej części to, co w takim graniu lubię i cenię. Jest gęsty klimat, są ciekawe kompozycje, usadowione na nastrojowych melodiach (tu szczególne wskazanie na The Horizon Eats the Sun and Other Stars, Fire as Breath oraz Shrine of Black Fire – Ablazing Serpent), czuć dbałość o otoczkę i detale, muzycy zdają się być bardzo zaangażowani w prezentowane treści – innymi słowy – wszystko jest tak, jak Diabeł przykazał.
Zdarzają się niestety na Shrine of Black Fire jednocześnie wyraźne mielizny, zespół chwilami błądzi bez przekonania w gąszczu niepoukładanych pomysłów (czego dowodem są choćby A Gateway to Purification, czy The Flame Burns Brighter in the Darkness), całości nie pomaga też mało czytelna produkcja (szczególnie gary i wokal potrafią mocno nie dojeżdżać), przez co potencjał albumu zdaje się być trochę poskromiony. Trudny przypadek, rzadko zdarza się, bym przy odsłuchu recenzowanych płyt był tak rozdarty.
Grzeszyłbym nazywając ten album nieudanym, poprawa w kilku elementach miałaby jednak dla tej płyty „zbawienne” znaczenie.
Ocena: 6/10
- Angrrsth – Złudnia (2025) - 12 grudnia 2025
- Post Mortem #19 – Toruń (29.11.2025) - 10 grudnia 2025
- Owls Woods Graves, Above Aurora, Garota – Toruń (25.11.2025) - 3 grudnia 2025
Tagi: black metal, Immortal Frost Productions, Infernal Angels, occult, recenzja, review, ritual, Shrine of Black Fire.






