Αχέροντας – „Nekyia – The Necromantic Patterns” (2025)

Zauważyłem ostatnio, że zaczynam się starzeć. Skąd ten wniosek? To nie tylko fizyczne objawy. Otóż stałem się sentymentalny, a jak wiadomo, ta przypadłość to domena ludzi, którzy już przekroczyli swój limit na tym padole. W tym konkretnym przypadku zatęskniłem z całych sił za starym greckim black metalem. Tym z czasów Passage to Arcturo Rotting Christ, a nie tym lukrowanym gotykiem, który preferują Sakis i spółka teraz. Zatęskniłem za moim zdaniem najlepszym wydawnictwem w twórczości Varathron, a mianowicie demo z 1990 roku Genesis of Apocryphal Desire. Łezkę z policzka starłem też po ponownym przesłuchaniu Scarlet Evil Witching Black nieodżałowanej Necromantia. I jaki z tego morał? Otóż taki, że uświadomiłem sobie, że nie ma już greckiego black metalu, z tym charakterystycznym flow. I tu się całe szczęście myliłem. Jest przecież genialny Lucifer’s Child, wierny tradycji Zemial i kilka innych formacji. Ale jest przecież znakomity Αχέροντας, który od momentu powstania na gruzach Stutthof ani razu mnie nie zawiódł. Było raz lepiej, raz nieco gorzej, ale zawsze Nikolaos Panagopoulos aka V.P.Adept stawał na wysokości zadania i serwował kawał niesamowitej muzyki. I tak też jest tym razem.

Nowa płyta Nekyia – the Necromantic Patterns, to niezwykły album. Z jednej strony zawiera muzykę, do której Αχέροντας zdążył mnie już przyzwyczaić, a z drugiej wnosi coś nowego, coś świeżego w patenty znane już z poprzednich albumów. Chociażby taki The Crimson Litany of Eternal Return rozpoczyna się niczym rytualna muzyka z dźwiękami saksofonu folgującego sobie na tle bongosów, by już za chwilę walnąć prosto w twarz black metalem tak bardzo przypominającym dawne greckie muzyczne wspaniałości. Aż chce się żyć dla takiej muzyki i to napawa mnie optymizmem.

Nad całą płytą wisi jak miecz Demoklesa aura rytuału i czarnej magii. Słychać zatem patetyczne przemowy – niczym zaklęcia wypowiadane w okultystycznym amoku, słychać operowe damskie zawodzenie, niczym hymny wiedźmy, jak w Venomous Ascension – the Nexus of the Void. Jest też monodeklamacja, jakby modlitwa podczas czarnej mszy, w finałowym Truth is Pathless Land. To wszystko składa się na jeden wielki rytuał, który komponuje się z melodią, ale też i pazurem Αχέροντας. No właśnie, trochę mi przeszkadza ta zbyt intensywna, momentami nachalna melodyjność, ale najwidoczniej taki był plan i zamysł V.P. Adepta, który tworzy całość pod szyldem Αχέροντας (a reszta zespołu to tylko uzupełnienie i odtwórcy pomysłów autora). Tak było i jest w tym zespole, i mi to w zupełności odpowiada, bo facet wie, czego chce i dąży do upatrzonego przez siebie celu.

Nekyia – the Necromantic Patterns brzmi nad wyraz dobrze i słucha się tego albumu miło. Ta nachalna melodyjność jest czasem tak wyraźna, że nasuwa mi się skojarzenie z “przebojowością” Storm of the Light Bane nieświętej pamięci Dissection, ale może to i dobrze, bo płyta jest bardziej przystępna niż wcześniejsze propozycje Αχέροντας. To już dziesiąta płyta pod tym szyldem i mam wrażenie, że V.P. Adept zaczyna zapadać na tę samą dolegliwość co ja – sentymentalizm.

Ocena 7/10

Αχέροντας  na Facebook

 

Adam Pilachowski
Latest posts by Adam Pilachowski (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .