Abduction – „Existentialismus” (2025)

Scena black metal w Wielkiej Brytanii wbrew powszechnej opinii ma się znakomicie i rośnie w siłę. A dowodem są właśnie takie płyty jak Existentialismus Abduction, której motorem i jedynym pełnoprawnym członkiem jest AJV. Kompozytor, autor tekstów, wykonawca i bohater całego zamieszania.

Przez lata byliśmy świadkami różnego rodzaju fal nowatorskich artystów black metalu pojawiających się w krajach nordyckich, ale pozwólcie, że tym razem opowiem Wam o brytyjskiej fali, która pojawiła się wraz z Abduction. Artysta ten robi wszystko po swojemu, tak jak mu w duszy gra. A gra mu od 2016 cholernie dobrze. Tym razem jednak przeszedł sam siebie. Existentialismus to istna perełka, światełko w tunelu i nadzieja dla black metalu, że wcale nie jest tak źle, i że są jeszcze artyści i płyty, które powalają swoją energią i pomysłem na siebie. Na tej płycie AJV obiecuje nam wszystkim i rozwija jeszcze bardziej niż poprzednio swoją indywidualność i ucieka od wiązania się z jednym tylko gatunkiem muzycznym. Słychać tu oprócz wszechobecnego black metalu wpływy psychodeli, awangardy i równocześnie klasyki. Słychać wszystko to, co najlepsze w dobrej muzyce. Ciężko mi o porównania, ale jeśli miałbym się pokusić, to Abduction najbliżej jest do naszej narodowej dumy, Mgły. To tylko moje subiektywne odczucie, ale właśnie takie wrażenie odnoszę, kiedy słucham Pyramidia Liberi czy znakomitego Truth is as Sharp a Sword as Vengeance. Ależ to świetnie trzepie po głowie.

Słuchając najnowszego wyziewu Abduction, przez całe prawie 46 minut czuję wszechobecną atmosferę grozy, schizofreniczną panikę i wściekłość, która aż wylewa się litrami z głośników. O tak, tego było mi trzeba po długim męczącym dniu mojego marnego życia. Existentialismus przytłacza mnie swoją niemal klaustrofobiczną atmosferą i wprawia w depresyjny, graniczący z samobójstwem nastrój. Słychać tu panikę i histerię znaną mi wcześniej z The Eerie Cold czy fantasycznej Halmstad szwedzkiego Shining. I taka powinna być ta płyta. Porywająca, przepełniona toną emocji i przede wszystkim robiąca wrażenie na słuchaczu.

Zdarzają się też momenty spokoju i niemal ambientowych tekstur. Jest to jednak podstęp mający na celu zwabienie nas w fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Wiesz, że rozpęta się piekło, ale nie możesz się ukryć, możesz jedynie stawić czoła atakowi.

Jeżeli chodzi o produkcję, to ta jest po prostu znakomita. Odnoszę wrażenie, że AJV wydobył z każdego instrumentu to, co najlepsze. Również wokale, nawet w tych czystych momentach, brzmią rewelacyjnie. Wszystko spójne i przejrzyste, nie ma tu wątpliwości, kto niesie śmierć, ból i rozpacz.

Ocena 10/10

Abduction  na Facebook

 

Adam Pilachowski
Latest posts by Adam Pilachowski (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .