All My Sins – “Pra sila – Vukov totem” (2018)

Kiedy piszę te słowa, właśnie wznosi się wrzawa po najgłośniejszej premierze tego roku. Mam tu na myśli oczywiście najnowszą płytę Behemotha. Mnie ten krążek udało się wydobyć trochę przed premierą, tak więc teraz mogę spokojnie oddawać się innym kapelom. Takim na przykład jak All My Sins.

Ale dlaczego ja o Behemocie? No właśnie dlatego, że kiedy słucham sobie ze spokojem Pra sila – Vukov totem, to zastanawiam się, czego tej płycie brakuje. Bo przecież z pozoru niczego. Jest ostra i „daje czadu”. Może i jest nieco bardziej thrashowa niż blackowa, ale nie można odmówić jej czarnego pazura. Jest w niej sporo melodyki i sporo klimatycznych typowo blackowych wstawek, które dodają jeszcze większego uroku albumowi. W dodatku All My Sins to kapela prosto z Serbii, co czyni album ciekawym z punktu widzenia pomysłów odmiennych od rodzimych czy „zachodnich” hord. Może to dzięki językowi atmosfera na płycie zbliża się do black metalu rodem z Ukrainy (Drudkh) lub Rumunii (Negura Bunget). Muzyka All My Sins jest jednak o ton lub dwa ostrzejsza i bardziej techniczna niż klimatyczna. Drobnym wyjątkiem, takim swoistym antraktem na trwającym prawie godzinę albumie jest utwór numer sześć, instrumentalny oddech od metalowej połajanki. Po nim następuje jeszcze tylko monumentalna (ponad osiemnaście minut) opowieść w dwóch odsłonach, która zamyka płytę. Zamyka ją zresztą również w trochę balladowym stylu. Na tyle ładnie, że aż się chce zapuścić krążek od nowa.

Pomimo że jest to debiut (nie licząc jednej EPki z roku 2017) serbskiego duetu, to na płycie nie słychać ani braku doświadczenia, ani wakatów w składzie projektu. Bardzo często zdarza się, że odwrotnie proporcjonalnie do ilości muzyków rośnie prostota utworów, gdyż mało kto może pochwalić się wirtuozerią gry na wszystkich instrumentach. A jak się do tego dołoży brak doświadczenia… Tu jest inaczej, a ograniczony skład odkryłem dopiero ze zdziwieniem, grzebiąc po internecie.

I wszystko byłoby super, wręcz idealnie. All My Sins bardzo chętnie posłucham, bo to kawałek bardzo, ale to bardzo dobrej muzyki. Niemniej, choć tak niewiele brakuje Pra sila – Vukov totem do absolutu, to jednak brak muzykom z Serbii indywidualności na ten przykład Nergala. I niby tak niewiele zabrakło, a jednak tak wiele… Mimo wszystko i zespołowi, i Saturnal Records należą się wielkie brawa za odwagę. A wy wszyscy marsz na zakupy!

Ocena 8,5/10,0.

 

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , .