Angelcrypt – „Dawn of the Emperor” (2020)

Nie często trafia się na metalowy zespół pochodzący z Malty. Angelcrypt to band, który na swej wyspie hałasuje już od 1997 roku, więc można ich nazwać starymi wyjadaczami. Co prawda w swej historii zrealizowali jedynie dwa pełne albumy i kilka singli, ale ponad dwadzieścia lat istnienia to już coś. Drugi, ostatni album, czyli Dawn of the Emperor został wydany w 2020 roku przez Boersma Records i zawiera dziewięć autorskich kompozycji oraz intro.

Przedział muzyczny, w jakim porusza się zespół, to zdecydowanie melodyjny death metal zainfekowany wojennymi tekstami. Z założenia taka droga nie należy do tych specjalnie oryginalnych, więc maltańscy metalowcy nie startują z wygranej pozycji. Płytę rozpoczyna intro zatytułowane Of War and Will, które nie nastraja zbyt pozytywnie i w moim uznaniu swą mocno cyfrową symfoniką zalatuje kiczem. Z takiego preludium zespół wskakuje w utwór numer jeden, Clockworks Blood Red, który zaczyna się równie tanio – szkolną szwedzką melodyjką o nazbyt radosnym wydźwięku. Po tym niejako średnim przedstawieniu na całe szczęście band zabiera się do roboty i zaczyna prezentować należyty poziom, przypominając nieco wczesne stadium rozwoju sceny melo/death. Słychać tu Dark Tranquillity, początki In Flames, Gardenian i sporo Amon Amarth (na szczęście z okresu trzech pierwszych płyt). Nadal nie ma mowy o oryginalności czy przełomie w metalu, ale da się słuchać. Jest to muzyka zagrana z premedytacją, która celowo gmera w zalewie melodii, dosyć typowym aranżu i zagranym od czasu do czasu trafionym ciężarem (na przykład On Killing Fields i Dawn of the Emperor).

Dawn of the Emperor w pierwszej kolejności wzbudził we mnie niezdecydowanie, ale z czasem dał radę wykrzesać sympatię. Możliwe, że dzięki nucie nostalgii do czasów, gdy łykałem wszystko, co wylatywało z Goetheborga, a może dzięki temu, że mimo wszystko dosyć zgrabnie ten album jest poukładany. W każdym razie po dłuższym obcowaniu mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że album zasługuje na uwagę i mam nadzieję, że Angelcrypt na krążku trzecim, często uważanym za ten najważniejszy w dyskografii, nie pozostawi wątpliwości o swoim poziomie. Na dziś słychać tu jeszcze małe nutki naiwności, ale ogólny odbiór jest pozytywny.

Ocena: 6/10

Angelcrypt na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .