Kto naprawdę głęboko siedzi w historii metalowego podziemia, być może słyszał o niemieckim zespole Antichrist. Dużo bardziej jednak prawdopodobne, że wypuszczona w 2022 roku przez niezależną, szwajcarską wytwórnię From Deepest Records kompilacja będzie dla was pierwszą konfrontacją z podziemnym, brudnym heavy metalem tej kapeli. Na omawiane wydawnictwo składają się dwa dema: debiutanckie Slaugther in Hell (1983) oraz Horror Awakes (1986), pierwotnie dostępne jedynie na nieoficjalnie dystrybuowanych kasetach. Obie demówki zamykają klamrą pierwszy, młodzieńczy etap działalności. Zaraz po nagraniu Horror Awakes Antichrist rozpadł się, ale powrócił w 2003 i gra do dziś, wypuszczając z rzadka nową muzykę.
Nie ma się co oszukiwać – zawarty na tym CD materiał nie jest czarną perłą wykradzioną ze skarbca Szatana. To dość przeciętne kawałki – zwłaszcza z dzisiejszej perspektywy. Wyczuwa się tu brak profesjonalizmu i umiejętności, zarówno w warstwie kompozycyjnej oraz wykonawczej, jak i producenckiej. Ale czy oczekujemy od garażowej kapeli z tamtych lat wirtuozerii i wymuskanej produkcji? Pewnie nie, choć niektórzy mocniej zapisali się w naszej pamięci, podążając przez podrzędne kluby ścieżką lewej ręki .
Mimo jednak rozlicznych mankamentów, nagrania te są warte uwagi zagorzałych maniaków. Nie można bowiem odmówić Antychrystowi śmiałości, która w tamtych latach mogła odstraszać słuchaczy zapatrzonych w heavymetalowych gigantów. U szczytu potęgi sceny N.W.O.B.H.M , a zarazem początku dopiero ery thrash metalu, demo Slaughter in Hell przynosi muzykę brudną, szorstką, niezgrabną i dziką, niepasującą do ówczesnego mainstreamu. Nie sposób zatem się dziwić, że na bogatym w zespoły rynku niemieckim trudno było się w 1983 roku przebić. Czuć tu punkowy sznyt, który wraz z opętańczym, bliskim wrzaskom wokalem Gerharda Fittinga Jr. i diabolicznymi tekstami pozwala zdefiniować tę muzykę jako proto-black metal . To już nie Venom, ale jeszcze nie black w formie, jaka ukształtowała się później.
Można z sympatii dla młodych metalowców z Antichrist powiedzieć, że ich wczesna twórczość wyprzedzała nieco swoją epokę, zapowiadając nowe kierunki rozwoju sceny ekstremalnej. Hellhammer też miał pod górkę i nie został w swoich czasach zrozumiany, choć nagrania Szwajcarów kryły w sobie więcej siły i brudnego wdzięku. Czasem kawałki Antichrista wydają się kompozycyjnie nieporadne, nie wszystko w nich pasuje i łączy się w zgrabną całość, nawet biorąc pod uwagę programowe garażowe podejście. Zdarzają się tu gitarowe sola, które są nieprzemyślanymi przebieżkami po gryfie. Numery czasem dłużą się i wydają jakby zlepione z przypadkowych fragmentów (Roses of Evil). Ale wybrzmiewa w tym szczerość, energia i – uderzając w wysokie tony – momenty profetyczne: właśnie taką drogą pójdzie zaraz podziemie, dorzucając jeszcze do diabelskiego pieca więcej szybkości i mocy. Kontakt z ową nieopierzoną hybrydą, jeszcze niezgrabną i naiwną w swych harcach, może stanowić zatem pewne odkrycie.
Demo Horror Awakes powstało trzy lata później. Dla metalu złotej ery stanowiło to całą epokę. Thrash zdążył już rozwinąć skrzydła i ultraszybkie tempa, pojawiły się też płyty będące podwalinami sceny ekstremalnej. Choć wydawnictwo zawiera materiał spójniejszy i dojrzalszy, i mocniejszy, paradoksalnie może robić mniejsze wrażenie, mimo większej dawki ekstremum. Znajdziemy bowiem w tamtym okresie podziemne nagrania, które wydają się śmielsze i bardziej dzikie. Równocześnie formacja jest tu konsekwentna, a konstrukcja riffów bardziej zwarta – można mówić o jakiejś jednorodnej wizji całości. Miłośnikom brudnego metalu spod znaku debiutu Bathory można śmiało polecić nagrania niemieckiej kapeli. Czasem zawarte na Horror Awakes kawałki brzmią jak nieco „ugarażowiony” Kat z czasów 666. Wprawdzie poziom nie ten, waga gatunkowa też nie, ale punkt wyjścia oba albumy mają podobny.
Demówki Antichrista stanowią propozycję dla słuchaczy, którzy lubią odkrywać korzenie podziemnej sceny. Warto przypominać kapele poszukujące przed dekadami ścieżek dalekich od mainstreamu. Niektóre prowadziły na manowce, inne zostały wydeptane dla następców. Nie jestem fanem oceniania dokonań prekursorskich, bo należy im się szacunek tak czy inaczej, więc miejcie świadomość, że notę końcową powinna podnosić tutaj historyczna waga tego wydania.
Warto penetrować zapomniane nekropolie metalu, nawet jeśli trup już pokryty grubą warstwą pajęczyn, a jego pogrobowe rzężenie nie zawsze rozbrzmiewa mistrzowską pieśnią.
Ocena: 6/10
From Deepest Records na Facebooku
- Infernal Codex – „Fog of Forgotten Souls” (2026) - 13 lutego 2026
- StygmatH – „Burning Memories” (2026) - 13 lutego 2026
- Czarny Bez – „W blasku księżyca” (2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: 1983, 1986, 2021, Antichrist, black metal, early black metal, From Deepest Records, Heavy Metal, heavy metal from Germany, Horror Awakes, independents music, metalheads, raw black metal, recenzja, review, Slaughter in Hell, thrash metal.






