Uwaga, tej muzyki najlepiej słuchać po zmroku. A że zbliża się jesień, to robi się nostalgicznie. Czterech młodych chłopaków tworzy wrocławski zespół Aviaries, ambitnego i wyzwolonego przedstawiciela gatunków cold wave i post-punk. Niedawno ukazał się ich self-titled LP, który zabiera słuchacza w podróż sentymentalną do odległej, nieznanej krainy muzycznego minimalizmu, dopracowanego z największą precyzją.
W roli otwieracza albumu występuje utwór Pills, swoiste połączenie odważnych eksperymentów dźwiękowych z mrokiem zimnofalowej gitary, klawiszy i rytmu. Na poziomie instrumentów otrzymujemy powiew chłodnego minimalizmu, który będzie nam towarzyszył przez całą podróż z debiutem Aviaries. W Blindfold wrocławianie stawiają na wokal, eksponując go przed linią melodyczną, która okrojona jest do niezbędnego minimum. Gitara rytmiczna wraz z basem i perkusją wybija stałą melodię, a wiodąca gitara ogrzewa nieco ponury klimat tego numeru. W dalszej części spotykamy się z ciekawym przejściem i zmianą tempa, po której śpiew odchodzi na dalszy plan i słyszymy jedynie jęki z oddali. Wrecks utrzymane jest w podobnej konwencji. Wyeksponowana sekcja rytmiczna, wspomagana gitarowymi partiami, wciąga nas jeszcze głębiej w mrok i odosobnienie.
Nieco energiczniej robi się przy What You Breathe With, instrumentalnym numerze, który robi niesamowite wrażenie. Melancholijne zagrywki gitarowe, perkusja w starym i prostym stylu, do tego rewelacyjne dźwięki elektroniczne. I ten bas, który wygrywa stałą melodię. Gdyby Joy Division powstało w XXI wieku we Wrocławiu, to brzmiałoby właśnie tak. Tutaj ode mnie należy się zespołowi pstryczek w nos, bowiem dostępne online demo tego kawałka brzmi jeszcze lepiej i jest bardziej klimatyczne. Wersji, która kryje się pod numerem cztery na krążku brakuje nieco tego dodatkowego zacięcia, ale i tak jest to bardzo efektowny utwór.
Z kolei w Soil muzycy postawili na wiodące brzmienie gitary akustycznej, wspomagane z tyłu klawiszami i samplami. Smętne granie nie wyprowadza nas ze stanu przygnębienia, który panuje przy odsłuchu albumu. Jest to dobry numer, który odstaje nieco od reszty materiału, choć pokazuje, że Aviaries potrafią bawić się muzyką, łączyć i przeplatać różne style i gatunki.
Numer Cold jest genialny. Najdłuższy z całego albumu, idealnie zamyka i podsumowuje materiał na Aviaries. Kompozycja wwierca się uszami do mózgu za pomocą minimalistycznej linii basowej i perkusji, wspieranych delikatnymi zagrywkami na gitarze. Raz po raz pojawiają się klasyczne sample perkusyjne, syntezatory i ambientowe dźwięki, które są ukoronowaniem całości.
Debiutancki długograj kwartetu z Breslau to pozycja must-have dla każdego fana Joy Division, Echo & the Bunnymen, czy The Smiths. Dodam, że Aviaries brzmią rewelacyjnie na koncertach, panowie Cieślak, Młyńczak, Magick i Kalisz są ze sobą dobrze zgrani i tworzą niepowtarzalny, melancholijny klimat. Po odsłuchaniu albumu pozostaje duma, że coś takiego tworzy się w kraju nad Wisłą. Z drugiej strony jednak rodzi się pewien niedosyt, powodowany brakiem jeszcze dziesięciu czy dwudziestu minut tak cudownych i pięknych dźwięków.
Ocena: 9,5/10
- SiriusC – „Soil” (2025) - 8 listopada 2025
- Uulliata Digir – „Uulliata Digir” (2025) - 7 stycznia 2025
- Mirzam Antidotum Ov Marazm – „…There Is No Emptiness…” (2024) - 31 grudnia 2024

