Bitterness – „Dead World Order” (2020)

Dwadzieścia lat aktywności wydawniczej zespołu thrashowego może świadczyć o dwóch rzeczach – albo zespół to grupa zapaleńców, albo po prostu to, co robi jest na tyle dobre, że dalsza aktywność ma sens. Niemiecki Bitterness łączy obie te cechy, a ich siódmy album, choć nie jest wybitnym przedstawicielem gatunku, to jego fanom powinien wejść w zasadzie bez popitki.

Przy okazji za sprawą Dead World Order można zaobserwować, jaką drogę Niemcy przebyli. Zaczynając karierę jako thrashowa kapela z melo-deathowymi naleciałościami, zespół przesuwał się coraz bardziej w stronę tego pierwszego, a ubiegłoroczne wydawnictwo to po raz kolejny nowoczesny thrash pełną gębą. Zagrane to świetnie – nie brak ciekawych solówek, mnogość riffów jak z gatunkowego podręcznika powala, do tego wszystko dobrze wyprodukowano. Aż dziw bierze, że zespołowi przez te wszystkie lata nie udało się wyjść z cienia. W ich muzyce słychać silne wpływy zespołów takich jak Kreator, Sodom, Destruction czy Testament, i pomimo renomy wymienionej czwórki, Dead World Order w starciu z kolegami po fachu wcale nie ma się czego wstydzić. Taki Blood Feud na przykład, mógłby znaleźć się na płycie którejkolwiek z powyższych kapel i nikt nie miałby szczególnych pretensji.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to lekko do wokalu. Frank Urschler przez większość czasu wypada solidnie, jednak w momentach, w których próbuje wchodzić na wyższe rejestry… no cóż, kilka razy mógłby sobie odpuścić. No i oczywiście mógłbym również wystosować zarzut taki sam jak w przypadku 80% thrashowych wydawnictw – mało to odkrywcze i oryginalne, choć w tym gatunku akurat trudno jest o wprowadzanie jakichkolwiek innowacji. Tutaj chodzi o szybkość, agresję, energię i koncertową rozwałkę…

… i choć o tym ostatnim zapewne nie będzie mi dane się przekonać, to jestem pewien, że i z tego zespół wywiązuje się bez zarzutu. Dead World Order to bardzo solidny reprezentant sceny. Fanatykom tego segmentu muzyki metalowej zdecydowanie go polecam, bo ma wszystko, co potrzebne, żeby przypaść im do gustu. Przy tym jednak ostrzegam, nie spodziewajcie się niczego więcej ponad to, co już doskonale znacie. Ubiegłoroczny krążek Bitterness to po prostu więcej tego samego, jednak wykonanego na tyle dobrze, że warto dać Niemcom szansę.

Ocena: 7.5/10

 

BITTERNESS (OFFICIAL) | Facebook

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .