Powrót krakowskiego Schismatic stał się faktem. Skład zespołu został wzbogacony o wokalistę Marcina Urbasia (także Sceptic), który nagrał też z nimi płytę The Flame of the Past. Wszystko to stało się ciałem bezpośrednio dzięki zamieszaniu związanemu z wydaniem klasycznych, pochodzących z początku lato 90. płyt, które wziął na tapetę nie kto inny, jak nasz naczelny górnik w kopalniach polskiej sceny undergroundowej – Leszek z Thrashing Madness. W tym tekście skupię się na debiucie, czyli albumie Circle of Evolution, który premierę miał w 1993 roku na kasecie wydanej przez zajmujące się muzyką chóralną wydawnictwo Music Art.
Może Was zaskoczę, ale nie znałem tej płyty wcześniej. Pojęcie o jej istnieniu miałem, znałem okładkę, lecz nigdy nie słyszałem jej w całości. Odsłuch rozpocząłem zaciekawiony, a nie byłem nawet świadom, z jakiego album jest roku. Odsłuchałem jeden raz, odsłuchałem drugi i trzeci, a następnie usiadłem do sprawdzenia wszystkich informacji z nim związanych. Tu pojawiło się zaskoczenie, bo dojrzałość i poziom nagrania płyty wskazywał na końcówkę lat 90., a tu szok – 1993! Petarda! Nagrywając ten album, chłopaki byli w wieku maturalnym, a zapodali materiał zbliżony jakością do czołówki nie tylko polskiej (mógłbym się wręcz zastanowić, ilu wtedy zjedli), ale i światowej. Słuchając go, oczywiście musimy pamiętać, że to debiut, wydany równo trzydzieści lat temu, ale i tak uważam, iż jego poziom wymiata. Od pierwszych dźwięków młodzieńcy niszczą słuchacza, amerykańskim w brzmieniu, death metalem, który w swej formule jest bardzo urozmaicony, ubarwiony wieloma wpływami i smaczkami, dzięki czemu całość brzmi dynamicznie i słucha się tego z zainteresowaniem. Utwory są bogate w zmiany tempa, aranże gęste, ale czytelne, a riffy mięsiste. Całość siłowo skonstruowanego death metalu dekorują niebanalne, ubrane w pogłos solówki, które mogą przywoływać delikatne skojarzenia z tym, co robił James Murphy na Cause of Death zespołu Obituary dodając kompozycjom tajemniczości i atmosfery. Wokale zdobiące Circle of Evolution zaliczam do klasycznych dla gatunku, niskie, nieco schowane, ale siarczyste i robiące swoją robotę. Jest to dziesięć ciosów wymierzonych z równą siłą, z młodzieńczym zapałem i z doświadczeniem starych wymiataczy. Nie ma co się tu dużo rozwodzić i wymyślać kolejnych komplementów, ten album trzeba znać i, jeżeli się jest kolekcjonerem nośników fizycznych, posiadać na półce. Pozycja totalnie obowiązkowa dla maniaków starej szkoły rzucania death metalowym mięsem.
- Guerra Total – „Of Death’s Apotheosis… Cthulhu’s Call and the Terror of the Cosmic Unknown” (2025) - 19 kwietnia 2026
- At the Gates – „The Ghost of a Future Dead” (2026) - 10 kwietnia 2026
- Huge – „Not a Handful of Stones but the Sound of My Soul” (2025) - 9 kwietnia 2026
Tagi: 2023, Circle of Evolution, death metal, old-school death metal, Polish death metal, recenzja, review, Schisamtic, Thrashing Madness.







