Burning Creation – „Never Dead Nation” (2023)

BURNING CREATION Never Dead Nation 2023 cover artwork

Wytwórnia Via Nocturna zafundowała nam tej jesieni dwie death metalowe premiery. Pierwszą z nich w superlatywach już opisałem (Atropine – Sanity Desecration), a z drugą biorę się za bary w tym tekście. Never Dead Nation to debiutancki materiał zespołu Burning Creation założonego w roku 2022 w śląskim Żywcu. Epka miała swą premierę 28 września bieżącego roku, składa się z pięciu autorskich utworów, a za oprawę graficzną bardzo fajnie wykonanego digipacku odpowiada Damian Bydliński.

Mimo, że jest to materiał debiutującej kapeli z niewielkim stażem, uważam, że stworzenie tak brzmiącego materiału nie było dziełem przypadku. Często świeże zespoły na początku swej drogi docierają się ze sobą i swoją muzyką, by znaleźć właściwy dla siebie kierunek. Tu mamy do czynienia z dorosłymi facetami i spójnym materiałem, który po prostu musiał być w stu procentach zamierzony i zaplanowany w takiej, a nie innej formie muzycznej i brzmieniowej. Piszę to ponieważ zostałem totalnie zaskoczony. Burning Creation postanowiło grać szwedzki, melodyjny death metal, który należeć ma do tych wojowniczych, czerpiących z mitologii nordyckiej. OK, podgatunek jak podgatunek, są lepsze i gorsze rzeczy w każdym rodzaju metalu, ale tu zostajemy uraczeni nie tylko jasnym wyborem stylistyki, ale wręcz kalkowym kopiowaniem konkretnego zespołu. Mowa tu o Amon Amarth, którego osobiście nie cierpię z całego serca za to, że od Versus the World stał się swoją karykaturą w pogoni za sprzedażą płyt i coraz bardziej niby chwytliwych „hitów”. Co ratuje w moich oczach Burning Creation, to właśnie fakt, że słychać, że darzą sympatią ten wczesny Amon Amarth, którego da się słuchać bez uczucia zażenowania. I fakt, ciężko w przypadku Never Dead Nation mówić o oryginalności, ale kompozycje stworzone są z głową i jeśli ktoś lubi wiking/death metal, to ma szansę tu coś dla siebie znaleźć. Kompozycje zbudowane są na dwustopowym silniku opartym na średnich tempach, który rzadko zwalnia, racząc nas energicznym biciem przez większość trwania Epki. Riffy często rozpisane są na dwugitarowe harmonie, a wokal Macieja Koniora do złudzenia przypomina barwę Johana Hegga (fronmtan Amon Amarth). Z całości materiału bardziej do mnie trafiają kawałki agresywniejsze, mam wrażenie, że w nich wszystko brzmi spójniej i z większym polotem niż w lekko patetycznych i nadmuchanych melodiach.

Generalnie przyszłość zespołu, w moim uznaniu, będzie wymagała sporych przemyśleń na temat dalszej drogi. O ile debiutancką Epkę można potraktować jeszcze jak zapowiedź czy to docieranie się, o tyle cały album mógłby w takiej formie nie zagrać. Kalkowanie czyjegoś stylu w tak silnym stopniu nasuwa pytanie, czy nie lepiej po prostu stworzyć cover band, zamiast silić się na swoje kompozycje. Przesłuchałem materiał kilka razy, bo musiałem, taka prawda. Znalazłem tu z czasem kilka momentów dla siebie, widzę jakiś przebłysk potencjału, ale uważam, iż bez mocnego kroku w kierunku własnego „ja” zespół zniknie niezauważony bardzo szybko.

Ocena: 4/10

Burning Creation na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , .