Cave Dweller – „Invocations” (2022)

Jeszcze dobrze nie zdążyłem odłożyć na półkę debiutanckiej płyty projektu Cave Dweller, a już mam przyjemność obcowania z numerem dwa. Invocations to następca Walter Goodman (Or the Empty Cabin in the Woods), wydany również nakładem Aesthetic Death w roku ubiegłym. Cave Dweller to jednoosobowy ansambl stworzony przez Adama R.Bryanta, którego można łączyć jeszcze z nazwą Pando.

Debiut oczarował mnie bardzo szybko i z wielką radością przystępowałem do słuchania nowej płyty. Album wydany został bardzo starannie. Aesthetic Death może i jest niszową wytwórnią, ale jedno należy jej oddać – na wydawnictwach nie oszczędza i w ich wydanie wkłada dużo serca oraz jakości. Pojemny digipack przygotowano na grubym papierze i wzbogacono o wkładkę z tekstami, całość ubrana jest w piękne zdjęcia przedstawiające przyrodę stanu Massachusetts. Pod każdym z tekstów do utworów znajdują się także opisy, w jakich lokalizacjach nagrano partie instrumentów, skąd został wzięty tekst i tym podobne. Bardzo ciekawe rozwiązanie, tym bardziej, że autor ma o czym pisać, bo na przykład w utworze To Accept the Shadow wykorzystano nienastrojone pianino, a instrumenty nagrano na wierzchołku góry Mount Webster w trakcie celtyckiego święta Samhain. Perkusję natomiast nagrano u jej stóp, więc naprawdę jest o czym poczytać, a płyta po takich wiadomościach staje się znacznie ciekawsza i magiczna.

Muzycznie autor rozwinął nieco oblicze względem debiutu. Walter Goodman… pomimo swej bardzo ambitnej struktury ma często piosenkowe wstawki, Invocations natomiast idzie dalej w stronę muzyki ciszy i totalnej tajemniczości. Instrumenty wykorzystywane są oszczędnie, a głos często jest mówiony, na zasadzie narratora. Klimat większości kompozycji jest potężny i jeżeli lubi się takie ambientowo-neofolkowe odjazdy, to uważam, że warto się w niego zagłębić. Obok kompozycji takich jak Mirror czy The Light Keeper nie sposób przejść obojętnie i nie dać się oczarować. Odloty są silne, przesiąknięte LSD i kontaktem z naturą. The Light Keeper to chyba też jedyna kompozycja, posiadająca w sobie coś z muzyki metalowej, bo atmosferę całości podbija tu sprytnie wpleciony, niepokojący, zagrany jakby na black metalową modłę riff.

W opozycji do takich obrazów tym razem autor pozwolił sobie wpleść kompozycje bardziej schizofreniczne, z którymi mamy kontakt na początku albumu. Powiem szczerze, że w pierwszej chwili miałem z nimi problem, dopiero potem zrozumiałem, że te wszystkie dziwne dźwięki, dysharmonie i śpiewy na skraju fałszu są zaplanowane i nagrane z premedytacją. Zagrania takie wskazują na sporą pewność siebie muzyka. Bez odwagi sztuka byłaby uboga i przewidywalna.

Invocations tak jak w przypadku debiutu to płyta-pejzaż, malująca dźwiękami czasami lekko skrzywione, ale nadal piękne krajobrazy. Tej muzyce należy się oddać w pełni i poddać się jej biegowi. Pozwolić się pochłonąć. Nieczęsto pozwalam sobie na chwile pełnego wyłączenia czy resetu myślowego, ale Cave Dweller świetnie się nadaje do zatrzymania się i zapomnienia o świecie. Wysoka nota dla sztuki „wyższej”.

Ocena:9/10

Cave Dweller na Bandcamp’ie.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , .