Site icon KVLT

Codex Nero – „The Great Harvest of Death” (2021)

Codex Nero na debiutanckim krążku The Great Harvest of Death nie bawi się w nieśmiałe pukanie do wrót szaleństwa i mroku, tylko bez pardonu wyważa drzwi. Oni po prostu dosiadają się do ofiarnego stołu i kładą na nim album, który pewnie może być rozważany w podsumowaniach roku 2021 jako poważny kandydat do zaszczytnych miejsc i wyróżnień. Nie że arcydzieło, bo niepotrzebnie można przesadzić z epitetami, gdy po prostu jest dobrze. The Great Harvest of Death to kolejny dowód na witalność rodzimej sceny blackowej.

Czy ktoś jednak zauważy? Czy ktoś doceni? Pewnie trudno jest przedrzeć się niedużej wytwórni, jaką jest Liber Khaos Productions do mas, ale gra jest warta świeczki, a nawet ogarka na diabelskim ołtarzu. Dlatego zachęcam, by posłuchać, zagłębić się w ten świat dźwięków. Przyznaję, dźwięków niby znanych (bo to przecież środki, które na przestrzeni lat black metal zaadaptował na swoje potrzeby), ale wykorzystanych z gracją. Analiza detali nie jest tu istotna – udało się bowiem wykreować pewną mroczną i wciągającą atmosferę, a to zdaje się najważniejsze.

Od mantrycznego, rytualnego wstępu w postaci Khaos Vortex, wiemy że mamy do czynienia z black metalem wysokiej próby – zarówno kompozycyjnie, wykonawczo, jak i produkcyjnie. Po prostu muzycy oznajmiają wszem i wobec, że idą do nas z dziełem, a przynajmniej propozycją wartą uwagi. A że z drugim aktem w postaci Terra Nullius zapuszczamy się w bardziej dzikie, żwawe, nieokiełznane rejony, trudno już potem odwrócić ucho od The Great Harvest of Death, bo przez te 48 minut trochę się dzieje. Nikt nikogo też nie próbuje zadziwić na siłę i ponad miarę. Więcej tutaj temp średnich, czasem dostojnie kroczących. Blasty i jakieś ekstremalne rozwiązania pojawiają się rzadziej, ale nie stępia to siły wyrazu, nie powoduje spadku adrenaliny. Bywa tu muzycznie i lirycznie duszno, magicznie (przy czym to złe zaklęcia), trochę strasznie, klimatycznie – czyli niby tak jak być powinno, a przecież nie każdemu udaje się przywołać podobne odczucia.

I choć zespół balansuje pomiędzy tym, co przystępne dla słuchacza, a z drugiej strony skomplikowane, co melodyjne na swój sposób, a jednak ekstremalne, świeże w aranżach, a przecież i staroszkolne, to nie mam wrażenia, że ktoś kalkulował i próbował zadowolić wszystkich na siłę. Szeroki może być wachlarz odbiorców tej muzyki, choć jednocześnie to propozycja hermetyczna, dla tych, którzy docenią atmosferę muzycznego i tekstowego obrzędu. Drobne wstawki, smaczki, inkantacje (Mavrisma), ambientowe dodatki, przede wszystkim zaś pełna przestrzeni produkcja, zbliżają słuchacza nie do cmentarnej piwnicy, a raczej rytualnej, wysoko sklepionej komnaty, w której złowrogo wykrzywione twarze gargulców przyglądają się obrazoburczym rytuałom.

Pewnie z czasem będziemy się dowiadywać czegoś o składzie formacji. Może ktoś wie, kto kryje się za tym projektem. Ja nie jestem typem detektywa, interesuje mnie efekt finalny. Ten niewątpliwie świadczy o tym, że muzycy debiutantami nie są. Za duża tu artystyczna świadomość, wyczucie formy i dobieranych środków. The Great Harvest of Death to rzecz obowiązkowa do sprawdzenia.

ocena: 8.5/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Codex Nero na Bandcamp

Liber Khaos Productions na Facebooku

Exit mobile version