Cryoxyd – „This World We Live In…” (2025)

Zawsze cieszy możliwość odsłuchu albumów przedpremierowo. Czuję się wtedy „wtajemniczony” przed całym światem i na moment mogę uważać się za wybrańca. Oczywiście piszę to z przymrużonym okiem, ale prawdą jest, że sprawdzenie nowego albumu, gdy wszyscy o nim jeszcze spekulują, daje satysfakcję. Weźmy więc debiut francuskiego Cryoxyd zatytułowany This World We Live In…, który będzie miał premierę 12 grudnia (12.12) 2025 roku nakładem Dolorem Records.

Zacznę od tego, co mi się nie podoba i to nie podoba bardzo. Elementem tym jest okładka. Wybór dzieła niejakiego Kevirusa jest bardzo nietrafiony dla zawartości płyty, ogólnie jest to bardzo słaba grafika. Znajdują się na niej jakieś trupo-cyborgi trzymające skrzynki z mózgami. Wykon tego coveru pozostawia wiele do życzenia, na odległość zalatuje tandetą i stoi w totalnej opozycji do muzyki Cryoxyd, którą cechuje wielowarstwowość, wysoki poziom techniczny i niebanalne podejście do komponowania.

Skoro już wyrzuciłem, co mi zalegało na żołądku, to przejdę do przyjemności. Muzyka na This World We Live In… to maksymalny hołd dla Chucka Schuldinera. Mam wrażenie, że nawet bardziej bezpośredni od Gruesome, aczkolwiek materiał na płytę napisany został w latach 2006/2008 czyli w momencie, gdy kvlt Death nie był aż tak potężny jak dziś. Były to czasy metalcore’a i deathcore’a, a old schoolowe ładowanie radziło sobie dobrze, ale nie było (jak obecnie) praktycznie metalowym mainstreamem. Dlatego myślę, że dobrze się złożyło, że płyta ta ma dopiero teraz premierę. Oczywiście przez te niemal dwadzieścia lat zespół mógłby być zdecydowanie dalej, ale z drugiej strony mógłby też niezauważony zniknąć, nie pozostawiając po sobie zbyt wielu entuzjastów. Dziś Cryoxyd ma szansę zostać zauważony i to nawet pomimo słabej okładki. Dwanaście kompozycji zamieszczonych na krążku trwa ponad 50 minut i mogę śmiało napisać, że słychać tu wpływ Death z okresu od Spiritual Healing po Symbolic. Utwory mieszają w sobie agresję znaną ze starszych płyt z melodiami, które Chuck zostawił potomnym na Symbolic. Wszystko bardzo fajnie wymyślone i odegrane. Nie powiem, że ten album jest oryginalny, bo nie jest, ale nie jest też tanią podróbą. Odbieram go jako stworzony z miłości do technicznego metalu śmierci spod znaku Schuldinera.

Pewnie znajdą się ludzie, którzy usłyszą tu wpływ Pestilence czy Cynic, ale umówmy się: był taki okres, że te zespoły tworzyły swego rodzaju wspólny, bardzo zbieżny odłam w metalu. Cryoxyd pokazał, jak zagrać i tworzyć, z miłością oddając hołd, ale jednocześnie starając się szukać swojego „ja”. W moim uznaniu warto sprawdzić This World We Live In…, znajduje się tu naprawdę dużo dobrych patentów, melodii, technicznych popisów, które połączone dają mocne kompozycje.

Ocena:7/10

Cryoxyd na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .