Site icon KVLT

Czarna Magia – „Voracious Demons of Megalomania” (2020)

Na rok po debiutanckim krążku Inwokacja Pierwotnej Mocy, projekt Czarna Magia, postanowił uderzyć kolejny raz. Projekt ten w pełni kontrolowany jest przez niejakiego Balroga, którego znać możecie z kapel Serpent Seed, Skald of Morgoth czy Slain. Nowe wydawnictwo nosi tytuł Voracious Demons of Megalomania i zostało wydane na ręcznie numerowanym CD przez The End of Time Records w marcu tego roku.

Miałem okazję popełnić recenzję debiutu Czarna Magia, nie był to łatwy orzech do zgryzienia, ale klimat tego materiału ostatecznie zwyciężył. Voracious… przynosi spore zmiany muzyczne, mroczny klimat został w dużej mierze wyparty przez bardzo prostolinijny black metal. Budowa utworów jednoznacznie spycha porównania w kierunku klasycznego Darkthrone i dwóch pierwszych płyt Samael, a otwierający krążek Hymn To the Father of Dark Art zapowiada wielką ucztę dla fanów pure black metalu. Jest w nim wszystko, czego bym sobie mógł życzyć – dobry riff, dobre, bujające tempo, zło i ciemność. Taką widziałbym całą płytę, i o ile kolejne dwie kompozycje utrzymują poziom, tak już dalej okazuje się, że muzyk popada w schemat i nie wprowadza do puli kompletnie nic. Sytuację pogarszają w moim odczuciu bardzo wymęczone dwa polskojęzyczne kawałki. Puls Chaosu i Pieśń Murszejących Kości męczy mnie bolesnymi tekstami i ogólnym brakiem pomysłu. Na szczęście pod koniec płyty sytuacja się poprawia i wkracza zamykacz w postaci Sublimal Voices, w którym Balrog wraca do nieco bardziej doomowych, kultowych rejonów z pierwszej płyty, i z tego, co pamiętam, na niej także ostatni kawałek wnosił wiele dobrego. Ta kompozycja jest dowodem, że muzyk odnajduje się znacznie lepiej w wolnych, opętańczych hymnach niż utworach klasycznych, choć jeden song na płytę nie jest gwarantem stworzenia interesującego pełnego albumu.

Nie wiem, coś tu jeszcze kuleje (i nie mówię o mocno niepewnych umiejętnościach wykonawczych), może muzyk za słabo przesiewa swoje pomysły? Może nie jest w stanie utrzymać zdrowego dystansu do swej twórczości, ale o ile debiut zaciekawił, tak dwójeczka wcisnęła niepewność i trzeci album będzie swego rodzaju tym klasycznym „być albo nie być”. Ja wiem, że prawdziwy black metal to totalny fuck off dla społeczeństwa i komercji, ale jakiś standard musi zostać utrzymany. Proste granie czasami może być trudniejsze niż łamańce, bo w prostocie warto mieć jednak pomysł.

Ocena:4/10

Czarna Magia na Facebook’u.

Exit mobile version