Divine Weep – „Tears Of The Ages” (2016)

Podziwiam kapele, które walczą mimo różnych przeciwności losu. Zmieniają się muzycy i tylko ci najsilniejsi przetrwają zawieruchy. Każdy, kto gra i grał w kapeli, zna tego typu sytuacje. Dzisiejszym bohaterem będzie białostocki Divine Weep, który idzie do przodu, nie oglądając się za siebie. Powstali w 1995 r. I co ciekawe zaczynali jako black metalowa horda. Później z upływem czasu styl zmienił się dość skrajnie, bo w kierunku heavy metalu. Materiał, który mam przed sobą – Tears Of The Ages został nagrany w 2015 r. Pierwotnie wydany przez Stormspell Records, w tym roku możemy spodziewać się wznowienia przez Metal Scrap Records

Na pierwszy rzut oka wydanie płyty wygląda bardzo ładnie. Jest to chyba celowy zabieg, by czym prędzej wrzucić ją do napędu. Koniecznie odkręcić głośno przycisk volume i przenieść się w czasie. Pierwsze dźwięki Fading Glow przeniosą nas do lat osiemdziesiątych. Wtedy na całym świecie, każdy młody człowiek marzył, aby zobaczyć na żywo Iron Maiden i Helloween. Okres białych adidasów, koszulek w spodnie i całej maści pasków z ćwiekami. Słuchając Łez Wieków niejeden z nas, odniesie takie wrażenie, że przeniósł się w czasie. Muzycy Divine Weep nie kombinują zbytnio i wplatają w swoją muzykę stare heavy/power metalowe patenty. A jeśli o nich mowa muszę skupić się na wokaliście Igorze Tarasiewiczu. Wokal tego człowieka to miks Michaela Kiske i Brucea Dickinsona. Wielki talent drzemie w tym, jak śpiewa. Z wielką pasją i energią robi to doskonale. Szkoda, że po wydaniu tego krążka opuścił zespół.

O wokalu można powiedzieć same dobre rzeczy. To samo tyczy się gitar nagranych na tym albumie. Nie znudzisz się drogi słuchaczu jak lubisz popisowe solówki Murraya z Ironów i harmonie Weikatha ze wspomnianego wyżej Helloween. Gitarzyści Divine Weep robią świetną robotę. Niema nic absolutnie do zarzucenia w tej kwestii. Przykładem może być tytułowy Tears Of The Ages, który brzmi fantastycznie. Solidne jak stal riffy są wizytówką tego, co znalazło się na tym longplayu. Gościem w tym utworze jest Wojciech Hoffmann z Turbo.

Kompozycji jest osiem w normalnym czasie długości cd. Fajnym bonusem są dwa dodatkowe utwory-Age Of The Immortal i Łzy Wieków zaśpiewany po polsku. Ten pierwszy znalazł się na pierwszej płycie Divine Weep zatytułowanej tak samo. Wracając do utworów, które szczególnie przykuły moją uwagę to Petrified Souls i Imperious Blade. Uważam, że to najlepszy „kawał mięcha”, jakiego dawno nie słyszałem w takiej stylistyce. Kiedy power metal jest wygładzony i brzmi jak dyskoteka, budzi moją odrazę. W tym przypadku jest to wszystko z gustem dobrane. Jest energia i siła, która bardzo mi się podoba.

Solidny to album i na pewno będzie ich wizytówką. Uważam, że znajdzie dużą rzeszę fanów, którzy nie znają Divine Weep. Pośród czerni, stonerów i innych dziwnych fajnych rzeczy warto zarzucić sobie tego typu granie. Polecam wszystkich fanom starego heavy, jak i nowych rzeczy.

Ocena 9/10

Rafał Morsztyn
Latest posts by Rafał Morsztyn (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .