Deamien Raven, grecki twórca muzyki elektronicznej, zaprasza na albumie Abyssal Arcana do swego synthwave’ovego świata pełnego grozy i wampirycznych klimatów. Płyta jest kontynuacją wątków poruszonych na poprzednich wydawnictwach – zarówno na poziomie kompozytorskim, jak i koncepcyjnym. Inspirację Draven czerpie zatem ze źródeł bliskich kanonom horroru i fantastyki, żeniąc je z muzyką mechaniczną, agresywną, marszową, podaną w synthowej, elektronicznej formalinie retro nawiązań. Nieumarła postać z okładki przewija się w graficznych konceptach niczym Eddie u Iron Maiden, jasno określając tematyczne i wizualne ramy. Same zaś tytuły kawałków mogą otwierać w głowie szufladki z różnymi pomysłami na demoniczne historie. I o to przede wszystkim chodzi.
Po to taką muzykę się tworzy – z sentymentu do starych ścieżek dźwiękowych z gier i kina klasy B. Oczywiście synthwave opiera się na ciągłym mieleniu paru zgranych pomysłów i Abyssal Arcana nie zmienia tego stanu rzeczy. Kto szuka klasycznych rozwiązań w tym stylu, ten pewnie będzie zadowolony z poziomu prezentowanych tu kompozycji. Jednak żwawy i agresywny rytm robi się z czasem dość jednostajny i, paradoksalnie, nużący. Można się nawet złapać na myśli: „ale to już było parę kawałków wcześniej”. Na EP-kę to aż nadto, na album może jednak za mało. Draven stara się niemniej odrobinę wzbogacić formułę o bardziej klimatyczne pejzaże i zmiany tonacji. Dostajemy zatem wzniosłe, syntetyczne chórki, jakieś ambientowe plamy, odrobinę gotycko brzmiących klawiszy albo też spokojniejsze, bardzo „ejtisowe” partie, przywodzące na myśl ścieżki dźwiękowe z niskobudżetowych horrorów z syntezatorową muzyką. Owszem, urozmaicenie to, ale dość przewidywalne. Nihil novi sub tenebris sol, chciałoby się rzec.
Ostatecznie najważniejsza wydaje się odpowiedź na pytanie, czy za sprawą użytych środków udało się zbudować jakiś klimat, w tym przypadku opierający się na zderzeniu mechanicznej, głośnej muzyki ze światem wampirycznej grozy. Moim zdaniem tak, choć można to było zrobić w sposób bardziej zaskakujący. Ten tygiel oczywistych pomysłów i nawiązań, które dzięki doświadczeniu twórcy podano ostatecznie zgrrrabnie i sssmacznie.
Czy miłośnicy stylu szukają innowacji w jego ramach? Nie wiem. Ja chętnie bym je usłyszał. Dla niektórych Abyssal Arcana będzie solidnym, ale jednak przewidywalnym średniakiem z fajną, mroczną otoczką; dla innych naprawdę mocną propozycją wykorzystującą to, co najlepsze w kanonach stylu. Oceną skłaniam się raczej ku pierwszej ewentualności, ale możecie zaliczać się wkrótce do entuzjastów projektu i mieć nieodpartą chęć gwałcenia przycisku repeat, oczywiście przy kieliszku świeżej krwi. Dlatego kto synthwave w bardziej mrocznym i agresywnym wydaniu ceni, ten propozycję Deamiena Ravena sprawdzić musi.
Ocena: 6/10
Oficjalna strona na Facebooku
Draven na Bandcamp
- Czarny Bez – „W blasku księżyca” (2025) - 15 stycznia 2026
- Slave Keeper – „Podwójna gra” (2025) - 19 listopada 2025
- Sothoris – „Domus Omnium Mortuorum” (2025) - 4 października 2025
Tagi: 2022, Abyssal Arcana, album, dark music, Dark Synth, Draven, horror music, independent music, industrial, muzyka elektroniczna, recenzja, review, synth music, synth wave, Vampire.






