Trójmiejski duet zaczynał od ekstremalnych odmian metalu. Po tych doświadczeniach przyszła fascynacja nowoczesnymi odmianami elektroniki. Na horyzoncie pojawił się połamany drum’n’bass, techno, drone music, niebagatelny wpływ na ich ścieżkę muzyczną miał udział w berlińskim Atonal Festival. Debiutancki album Time & Form jawi się wypadkową tych wszystkich fascynacji, które Dren przekuwają na jeden muzyczny ciąg zdarzeń. Ta wielowątkowa płyta próbuje łączyć industrialne korzenie, plemienny prymitywizm i odwołania do eksperymentalnych nurtów muzyki techno. Mamy i zaszumione drony, dubstepowe bity w Time, jak też pulsującą, falującą elektronikę w I Am A Pilgrim. Jednakże podskórnie słychać tu odwołania do rytualnych, rytmicznych konstrukcji brzmieniowych. Dren przy tym kreują gęstą, mroczną atmosferę, jakby chcieli oddać charakter tych tajemniczych rytuałów i ukazać ścieżki wiodące ku nim. Ów eklektyzm całej tej formy, jaką przybrała muzyka na „Time & Form”, ma jednak industrialny sznyt. Słuchając tej płyty, niejako przypomnieli mi się klasycy nurtu, którzy potrafili wyjść o kilka stopni dalej poza jego kanony, jak chociażby Test Department. Jeszcze kolejnym i niebagatelnym atutem tej muzyki jest jej przestrzeń – mimo że ciemna, to jednak namacalna, pozwalająca na całkiem sporą dawkę powietrza. Czasem można odnieść wrażenie jakby ta muzyka została zarejestrowana w gigantycznym, opuszczonym, fabrycznym kompleksie. Tym samym „Time & Form” znakomicie lokuje na przyszłość, dlatego tym bardziej warto wypatrywać kolejnych nagrań trójmiejskiego duetu.
Ocena: 8/10
Autorem recenzji jest Robert Moczydłowski.
Tagi: dark ambient, Dren, eklektyzm, electronic, industrial, recenzja, review, Time & Form, Zoharum.






