Kosmos, podróże w czasie i pozaziemskie istoty. Prawdopodobnie, głównie to chodziło po głowach muzykom moskiewskiej kapeli Endname, kiedy realizowali materiał na płytę „Eva”.
Zdarza się tak, że po wielokrotnym przesłuchaniu płyty, nic mądrego na jej temat nie przychodzi na myśl. Jeśli muzyka zawarta na płycie jest dobra, lub chociażby przyzwoita, zawsze można dorobić jakąś sympatyczną historię i ładnie owinąć w bawełnę. Gorzej sprawa ma się kiedy muzyka nie uruchamia żadnych naszych zwojów mózgowych. I tak właśnie jest z płytą „Eva”, która przelatuje przeze mnie, nie pozostawiając żadnego śladu. Syntetyczne brzmienia, przywodzące (tylko chwilami) Godflesh czy Jesu, klimat niczym z płyt Cult Of Luna i niestety, klawisze jak w najgorszych „ejtisach”. Tak po krótce można opisać zawartość krążka. Duet Endname zbyt mocno wypuścił się w rejony eksperymentalnego sludge’u, zapominając o istocie muzyki, czyli po prostu dobrych kompozycjach. W pięciu utworach nie dzieje się absolutnie nic, no może poza plumkaniem na syntezatorze, które doskonale odnalazłoby się na ścieżce dźwiękowej propagandowego filmu o podbojach kosmosu przez Związek Radziecki.
Związek Radziecki na szczęście już nie istnieje, a muzyczne podróże w kosmos zostawiłbym jednak ludziom, którzy wiedzą co robią.
Ocena: 3/10
English version:
Space, time travelling and aliens. Probably these three things were in heads of Russian musicians from band Endname, when they were recording LP „Eva”.
Sometimes, after many many listenings of some albums, you have nothing to say about the music. It’s all right when the music is good, as a reviewer you can always add some story about it, to make the review more „readable”. Worst when the music sucks! „Eva” is going through me leaving no marks on my soul. Synthetic sound (reminds me Godflesh and Jesu sometimes), an atmosphere like from Cult Of Luna songs, and unfortunately, keyboards from the worst „80s”. That’s how I can describe the music on this release. Two-piece band Endname looks too hard in experimental sludge and post-metal, and forgot about the essence of music, what is good songs and compositions. There is five songs and nothing happen on it! Ok, maybe a bit of fiddling on synth, which would be great on the soundtrack for USSR propaganda movie about space exploration.
Luckily USSR doesn’t exist anymore, and space travelling I would leave for someone more reliable.
Rate: 3/10
- Elephant Tree – „Habits” (2020) - 28 kwietnia 2020
- Novarupta – „Disillusioned Fire” (2019) - 9 października 2019
- Dopethrone, Gurt – The Macbeth of Hoxton, Londyn (04.09.2019) - 26 września 2019







