Cofniemy się w tym tekście trochę w czasie za sprawą wznowienia debiutanckiego albumu brytyjskiego zespołu Esoteric. Ich pierwszy krążek wydany został pierwotnie w 1994 roku, co daje dziś aż trzydzieści lat. Liczba onieśmiela, bo niewiele jest podziemnych zespołów, które mogą się pochwalić takim wynikiem. Epistemological Despodency wznowione zostało dzięki wiernej zespołowi od lat Aesthetic Death w 2023 roku na podwójnym krążku i w solidnym digibooku.
Kto miał do czynienia z muzyką Esoteric, ten wie, że łatwo nie jest. Jest to sztuka wymagająca, przytłaczająca i omijająca wszystkie przyjęte kanony tworzenia przyswajalnych utworów. Nie inaczej jest z debiutem, sześć kompozycji podzielone jest na dwa krążki (po trzy kompozycje) o łącznym czasie trwania około dziewięćdziesięciu minut. Dodam, że zauważalny jest upływ czasu i muzyka na płycie brzmi jak powinna brzmieć w latach 90. Przesłuchanie całości ciągiem to nie lada wyzwanie, podejrzewam, że nawet dla maniaków zespołu i takiej sztuki nie jest to łatwe zadanie. Niemniej jednak, gdy podzielić ten materiał, to jest już lepiej, sama muzyka jest ciekawa i wciągająca. Hipnotyczny doom metal ubrany w maksymalną ilość depresyjnych uczuć ma w sobie coś magicznego, a nawet kosmicznego. Miarowe tempo towarzyszące niemal całej płycie powoli wpuszcza ciemność w jaźń słuchacza, mroczne melodie dopuszczają tu nieco piękna, a meganiski growl reprezentuje bezkresne zło (w tym przypadku złem tym możemy nazwać depresję).
Okazjonalne przyśpieszenia wcale nie ułatwiają odbioru, zespół robi to na swoich warunkach, dbając, by było nadal nietuzinkowo, dziwnie i nieszablonowo. Takie zagrywki silnie odcinają band od nurtu z typowym, smutnym metalem. Słychać tu podobieństwa, muzycy niewątpliwie się z niego wywodzą, ale robią swą sztukę na swój wyjątkowy sposób, tak by wymknąć się jakiemukolwiek pierwiastkowi komercji w brzmieniu. Jakby nie patrzeć, lata w jakich ten materiał wyszedł, były latami wielkich sukcesów melodyjnego doom metalu i gdyby Brytyjczykom zależało na rozgłosie, prawdopodobnie mogliby ruszyć torem krajanów z My Dying Bride i zacząć tworzyć muzykę łatwiej przyswajalną. Wybrali jednak drogę bezkompromisową i podziemną, takie zespoły są też potrzebne.
W temacie podsumowania napiszę, że cenię sobie Esoteric. Jego muzyka to podróż, wyboista i niełatwa, ale dająca satysfakcję. Poza tym, co tu dużo gadać – bycie fanem zespołu tak odmiennego daje poczucie elitaryzmu.
- Guerra Total – „Of Death’s Apotheosis… Cthulhu’s Call and the Terror of the Cosmic Unknown” (2025) - 19 kwietnia 2026
- At the Gates – „The Ghost of a Future Dead” (2026) - 10 kwietnia 2026
- Huge – „Not a Handful of Stones but the Sound of My Soul” (2025) - 9 kwietnia 2026

