Jeżeli do tej pory nie natrafiłeś na nazwę Exanimatvm, to nie masz sobie za wiele do zarzucenia, nie jest to zespół, któremu zależy na popularności czy rozgłosie, lecz dobrze się czuje w totalnym undergroundzie, od czasu do czasu wychylając tylko swój demoniczny łeb w stronę reszty świata. Dispersae et Tormentvm jest już kilkuletnim albumem, ale nadal jedynym pełnym w dyskografii chilijskiego komanda Exanimatvm. Za ukazanie się tego bydlaka na łonie sceny metalowej jest odpowiedzialna wytwórnia Dunkelheit Production.
Dziewięciootworowy potwór zwany Dispersae et Tormentvm kultywuje najbardziej nieświęte rejony mrocznej sztuki. Miksuje najbrutalniejsze rejony death, black i doom metalu, ubierając to w satanistyczną powłokę tekstów i image. Całość płyty prezentuje się iście grobowo i tajemniczo, gdy zespół nie zapędza się w rzeźnickie blasty, stara się tworzyć mroczną atmosferę mogilnymi zwolnieniami, przesiąkniętymi do cna złem. Odbieram to jako swego rodzaju hołd do hord takich jak Blasphemy, Incantation, Archgoat, Angelcorpse, Excommunion czy Revenge. W kompozycjach nacisk położony jest na nisko grane riffy, w których ważniejszy jest pomysł niż poziom skomplikowania. Generalnie zespół stawia na klimat kompozycji, często zwalnia, łapie złowieszczą atmosferę i dołuje nią wszystko, co boskie i nieskalane, zatruwając zepsuciem, i pokazując pogardę dla słabych. W kompozycjach takich jak Vae Victis czy Exanimatvm morderczy skład pokazuje swoje możliwości względem grania brutalnej i szybkiej muzyki, gdy pozwala sobie rozpędzić maszynę zniszczenia – jest bezlitosny i bardzo diaboliczny. W partiach wolniejszych doom metal prezentowany przez zespół przepojony jest jadem i złem, a gdy połączyć te elementy -tak jak choćby w Nocturnus Luminiscencias – otrzymujemy odpowiednio urozmaicony krążek, który ma szansę przypaść do gustu nawet najbardziej wybrednym, jeżeli lubi się takie wyziewy.
Jako że album już hula tu i ówdzie, liczę, iż niedługo będę miał okazję obcować z nową muzyką chilijskiego kwartetu. Dispersae et Tormentvm w moim uznaniu jest pierwszą pocztówką wysłaną z piekła, mającą ostrzec świat przed nadejściem zespołu i czas, by uderzył swym drugim, jeszcze mocniejszym napadem.
Ocena: 7/10
- Blood Red Throne – ”Sillskin” (2025) - 8 lutego 2026
- Creeping Fear – „Realm of the Impaled” (2025) - 8 lutego 2026
- Korypheus – „Gilgamesh” (2025) - 7 lutego 2026

