Extinction Remains – „Smog” (2019)

Słowo „smog” zrobiło w ostatnim czasie wielką karierę w kraju nad Wisłą, za sprawą pogodowej aury Krakowa i nie tylko. W Polsce dużo mówi się o smogu w kontekście zanieczyszczenia środowiska, ale metalowa brać ma szansę zacząć kojarzyć to słowo z pewnym wesołym bandem ze słonecznej Brazylii. Extinction Remains, bo o nich mowa, przygotowali właśnie kompilację, na którą złożyło się pierwsze demo oraz dwie EP-ki, czyli wszystkie dotychczasowe wydawnictwa grupy, a cieszyć się nią możemy dzięki połączonym siłom rodzimych Defense Records i Mythrone Promotion.

Brazylijczycy parają się obskurną mieszanką death i doom metalu, z mocnym naciskiem na ten pierwszy. Grają według wytycznych ze starych podręczników, zaprawiając muzykę odrobiną crusta i punkowym przesłaniem.

Pierwsze trzy utwory, składające się na demo Ecologic Noise, to death metalowy walec, napędzany przez doomowy silnik, który przetacza się po słuchaczu z siłą najlepszych odsłon Bolt Thrower i ciężarem Oppressor. Najciekawiej prezentuje się instrumentalny Under The Dome, w którym połamane rytmy opierają się na ciężarze najbrutalniejszych, amerykańskich załogantów. Kolejne cztery numery (EP-ka Genetics Of Defeat) nie odbiegają wydźwiękiem od poprzedników, ale cechuje je znacznie surowsze brzmienie, w którym odbijają się stare, fińskie echa. Kompozycyjnie jest nieco ciekawiej, bo więcej w tym brudnego, totalnie oldschool’owego death metalu. W tej części zestawienia wyróżnia się Silent Spring, w którym lekkie nawiązania do Obituary zderzają się z rozlazłym, smolistym, sludge’owym tempem, potęgując nastrój przytłoczenia.

Kolejne cztery utwory (EP-ka Human Disaster Never Ending) to już przefiltrowana przez brazylijski syf death metalowa Europa, w której słychać delikatne nawiązania do starego Napalm Death, przeplatające się z melodyką na crust punkową modłę. Momentami monotonne tempo złamane jest przez nieoczywiste zagrywki sekcji, jakby zespół miał ciągoty do nieco progresywnego kombinowania. Wypada to dobrze, bo efekt zaskoczenia został osiągnięty, a i słucha się tego z niekłamaną przyjemnością.

Trudno jednoznacznie oceniać takie materiały, bo trzy różne oblicza jednego bandu, chociaż bardzo bliskie sobie, mogą wywołać dysonans u słuchacza. Ale taki już urok kompilacji – wystarczy potraktować Smog jako przekrojowe wydawnictwo, prezentujące dokonania nowej, ciekawej grupy, a wszystko powinno wskoczyć na swoje miejsce. Nie pozostaje nic innego jak czekać na pierwszy, pełny album, by przekonać się, w którą stronę Brazylijczycy zdryfują w poszukiwaniu własnej, muzycznej tożsamości.

Ocena: 6/10

 

Rafał Chmura
Latest posts by Rafał Chmura (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .