Forest Whispers “Magiczny Las” (2014)

“Jestem w rosłych drzewach, które chcieli wyciąć\ Lecz odrosły nowe, nie wiedzieli o tym\ Że aby nas zniszczyć, trzeba wyciąć korzeń” słychać w rozpoczynającym (nie licząc Wprowadzenia) utworze Nieskończona Potęga, co od razu daje pojęcie z czym mamy do czynienia – stuprocentowym pagan black metalem.

Forest Whispers jest projektem jednoosobowym, za wszystkie instrumenty oraz wokal odpowiada Paweł Pójdak, ukrywający się pod pseudonimem Hern, a Magiczny Las (nazwa albumu zapewne niezamierzenie trochę zabawna) jest płytą, którą debiutuje na scenie. A jest to debiut, który pokazuje, że Hern jest nie tylko uzdolnionym instrumentalistą i całkiem niezłym gardłowym, ale przede wszystkim doskonałym kompozytorem, z niebywałym talentem do wymyślania pierwszorzędnych melodii. Niejednokrotnie spotkałem się z wydawnictwami black metalowymi, gdzie jeden, często udany, pomysł powtarzany jest tak długo, że zbiera się na wymioty. W innych z kolei poszczególne elementy pasują do siebie, jak śledzie do czekolady i słychać, że zabrakło i wyobraźni i umiejętności, by sensownie połączyć ze sobą dźwięki. Hern tymczasem nie ma takiego problemu. Jak z rękawa sypią się tutaj udane pomysły, które współgrają ze sobą i budują album, owszem, poruszający się w określonej stylistyce, ale zróżnicowany. Wszystkie elementy logicznie z siebie wynikają i wzajemnie się uzupełniają.

Magiczny Las bazuje na tym, co zostało stworzone przeszło dwie dekady temu w Norwegii (i nie jest to zarzut), czyli typowo blackowej, chłodnej melodyce, która zawiera w sobie odpowiednią dawkę zadumy i nostalgii. Gitary, choć czytelne, zawierają w sobie odpowiednią dawkę brudu. Perkusja niby prosta, a jednak idealnie współtworzy mnogość muzycznych pomysłów i dźwiękowych pejzaży. Wokal charczący, ale jednocześnie tak wyraźny, że można teksty spisywać ze słuchu. Tempa czasem szybkie (Nieskończona Potęga, Magiczny Las), czasem średnie (Król Przeznaczenia i Śmierci, Ziemia Praojców). Do tego utwory instrumentalne: klimatyczne Wprowadzenie, zamykające płytę, z lekka ambientowe Wyzwolenie, a gdzieś po środku akustyczny Na Szczycie Góry (nawiasem mówiąc cover Ulver). Zresztą ta naprawdę piękna akustyczna gitara rozbrzmiewa częściej – często odzywa się w Godzinie Dusz, zaczyna Ziemię Praojców, uzupełnia finisz Króla Przeznaczenia i Śmierci; tym samym jeszcze mocniej akcentuje i różnorodność tego materiału, jak i uwypukla fakt, że Hern z dbałością o szczegóły konstruuje swoje dzieło.

Z niecierpliwością czekam na drugi album Forest Whispers, tymczasem wciskam play jeszcze raz.

Ocena: 8,5/10

Tagi: , , , , , .