Zespół From Today istnieje od 2016 roku, złożony jest z doświadczonych scenicznie muzyków, którzy swe umiejętności szlifowali w takich załogach, jak Dispel the Crowd, Łeb Prosiaka czy Streer Chaos. Do tej pory nie miałem okazji zapoznać się z muzyką warszawiaków, możliwe że z powodu skojarzenia z pochodzącą ze Stanów For Today, która się lekko pogubiła w ostatnich latach. Tak czy siak, z dwuletnim opóźnieniem w końcu odrabiam pracę domową i puszczam krążek w ruch.
Album zatytułowany po prostu From Today został wydany własnymi siłami zespołu na ładnym digipacku, w którym znajdziemy trochę zdjęć i słowa pisanego, czyli wszystko, co potrzebne, by poznać debiutujący band.
Muzycy FT postanowili spróbować swych sił na poletku zmetalizowanego hardcore’u.
Płyta została zmiksowana i zmasterowana przez braci Wiesławskich w zasłużonym Hertzu. Jak wielu pewnie już zauważyło, studio to wypracowało już swoje brzmienie i czasami wyczuć można tu masówkę, najczęściej przy okazji produkcji mniejszych zespołów. Przy okazji FT bracia zadbali o przejrzyste, drapiące i soczyste wrażenia słuchowe. Myślę, że udało się tu uciec od typowego brzmienia studia, ale też nie ma mowy o jakimś absolutnym wypasie. Jest mocno, poprawnie, poprzeczka została powieszona dosyć wysoko (jak na debiut), a ja lubię, gdy w takiej muzyce można usłyszeć nieco brudu i naturalnej siły – kosztem sterylności. A jaka jest muzyka?
Mamy tu jedenaście kompozycji o czasach od dwóch do trzech i pół minuty, czyli konkretne ciosy, w których zespół zadbał o odpowiednią dynamikę i energię. Panowie w swej sztuce bazują na nowojorskim metalcore przełomu lat 90. i 00., ubarwionym wyraźnymi inspiracjami z naszej sceny, głównie miłością do 1125. Słychać to głównie w barwie wokali Krzyśka, który charczy w podobny sposób, co Wróbel (wokal Jedenastek). Słyszę tu Sworn Enemy, Hatebreed, trochę Madball (tego nowszego), może Stampin’ Ground i na pewno In Other Climes. Gitarzyści stawiają na konkretne riffy, przeplatając je od czasu do czasu punkującymi akordami. Sekcja rytmiczna, jak to w HC wypada, silnie akcentuje całość i obowiązkowo przy każdej okazji podbija równo ze stopami. Co ważne, utwory zapadają w pamięć, a wokalista dba o charakterystyczne partie i spore ilości gang wokali. Mam uczucie, jakby w miarę upływu czasu płyta się rozpędzała. W przeciwieństwie do wielu innych pozycji, muzycy zadbali, by silne ciosy, np. piąty Stab After Stab lub zamykające Ricochet i Final Demise, znalazły się w drugiej połowie płyty. Generalnie znalazłem tu dużo dobrego grania, wycelowanego w stricte hardcore’owe rejony i liczę, że zespołowi uda się wbić w raczej zamknięte, ojczyste kręgi scenowe. Przede wszystkim życzę kapeli uporu i wypracowania bardziej wyraźnego, własnego stylu, oraz miliona objechanych klubów i litrów wylanego na ich deskach potu i krwi.
Ocena: 7/10
- At the Gates – „The Ghost of a Future Dead” (2026) - 10 kwietnia 2026
- Huge – „Not a Handful of Stones but the Sound of My Soul” (2025) - 9 kwietnia 2026
- Immolation – „Descent” (2026) - 29 marca 2026

