Furia – „w Śnialni” (2021)

furia w śnialni 2021 cover artwork okładka

Rozleniwili się nam panowie z Furii, oj rozleniwili. Nie dość, że zafundowali fanom najdłuższą przerwę wydawniczą w swojej historii (gdzie te czasy, gdy światło dzienne potrafiły ujrzeć dwa tytuły rocznie), to jeszcze przełamują ją zaledwie 2-utworową EP-ką(?), będącą formą bliższą słuchowisku, artystyczno-teatralnej improwizacji i zespołowemu jam session, niż tradycyjnemu materiałowi studyjnemu.

Zgodnie z informacją prasową w Śnialni zarejestrowano jeszcze w 2019 roku (w katowickiej Pracowni malarskiej Urszuli Broll i Andrzeja Urbanowicza), zapraszając do udziału w przedsięwzięciu aktorów związanych z Narodowym Starym Teatrem w Krakowie oraz orkiestrę górniczą.

W coraz odleglejszych wycieczkach od black metalowych korzeni, Furia zdążyła na przestrzeni lat przyzwyczaić siebie i słuchaczy do kociego chadzania własnymi ścieżkami. Zaprezentowane oblicze nie jest więc w przypadku zespołu ani niecodzienne, ani tym bardziej zaskakujące (podobnie „teatralne” ciągoty były wyraźnie słyszalne już na poprzednich albumach, ze szczególnym wskazaniem na Księżyc milczy luty).

Trudno też nie uznać w Śnialni za bezpośredni suplement/post scriptum do przygody zespołu ze spektaklem „Wesele” Jana Klaty. Grupa daje na nowym albumie upust emocjom zrodzonym z romansu z konwencją młodopolskiego dramatu, traktując tym razem muzykę jako jeden z elementów składowych – i to wcale nie najistotniejszych. Co więcej, zdarza się twórcom w Śnialni autocytować (poza przywołaniem udziału w Weselu, w utworach wykorzystany jest np. riff z Za ćmą, w dym, słychać fragmenty Opętańca, sam wątek kluczenia jest też zbliżony do Zwykłe czary wieją).

Teksty? Doskonale do Furii przystające. Motywy oniryzmu, niepełnego przebudzenia, błądzenia w mroku, napotykania murów, chocholego tańca, poszukiwania wyjścia – z jednej strony mogą być traktowane jako wyraz frustracji twórczą niemocą, z drugiej pozostawiają szerokie pole interpretacji, nie dając gwarancji poznania trafnych tropów.

Jako słuchowisko w Śnialni jest materiałem interesującym i intrygującym, zainscenizowane w pełnej krasie przed żywą publiką nabrałoby pewnikiem jeszcze ciekawszych barw (czego próbkę zresztą Furia dała, wykonując oba utwory podczas Merry Christless 2019). Splątanie kreacji zaproszonych aktorów z charakterystyczną dla zespołu muzyką i tekstami – stanowiącymi miejscami ich emocjonalne dopełnienie, miejscami przeciwwagę – brzmi naturalnie, słychać przywiązanie do dźwiękowych detali, całość nie wywołuje też wrażenia przerostu formy nad treścią, o co na podobnym gruncie przecież bardzo łatwo.

Mimo wszystko wolę potraktować ten materiał jako wydawniczą odskocznię, niż nadawać mu miano pełnoprawnego albumu. Dlatego też powstrzymam się od wystawienia w Śnialni tradycyjnej oceny.

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .