Pod koniec 2024 roku album Wiatr zespołu Genius Ultor doczekał się wznowienia na płycie winylowej. Za wydanie odpowiedzialna jest wytwórnia Dissonance Records, a wydarzenie to stało się impulsem do zrobienia po raz kolejny małego szumu wobec albumu, który pierwotnie miał swą premierę na Cd w 2022 pod logo Piekłoniebo. Genius Ultor to już projekt rozpoznawalny w kraju, istnieje pod tą nazwą (wcześniej jako Infernal Frost) od 2008 roku i nagrał trzy albumy. W jego skład wchodzą muzycy związani z takimi nazwami jak Stillborn, Kult Mogił czy Deception, więc mowa jest o doświadczonych ludziach i tworzeniu muzyki z premedytacją.
We wkładce płyty nie uświadczymy zbyt wielu informacji, ale na jedną położono nacisk: album nagrano prawie na setkę, nie korzystając później z edycji, jedynie dograno wokale i partie solowe gitary. Co za tym idzie, mamy do czynienia z dosyć surowym soundem i muzyką nagraną przez trio perkusja, gitara i bas. Rozwiązanie to w moim uznaniu czasami tworzy specyficzny efekt, bo brakuje tu często drugiego wiosła, zwłaszcza gdy gitara prowadząca nie gra riffów, przez co pewne melodie stają się nachalne, a pod nimi tworzy się pustka, której mocno klasycznie brzmiący bas nie jest w stanie wypełnić. Jako że muzycy mocno starają się udziwniać swoje kompozycje, sięgając po bardzo różne rozwiązania i inspiracje, te „dziury” pojawiają się często.
Motorem niosącym Wiatr jest surowy black metal, który pewnie można łączyć z muzyką kapel typu Sacrilegium i innych lubujących się w surowych, polskojęzycznych pieśniach. Riffowanie czasami nawiązuje do heavy metalu, co akurat mnie dosyć drażni, bo w tych momentach utwory robią się wręcz naiwne. Nie będę również ukrywał, że całość płynie na cienkiej granicy między graniem „kultowego” blacku a jego lekko śmieszną odmianą, zwaną „leśnym”. Nie powiem, są tu fajne wstawki, wszystkie instrumentalne partie nadają ciekawego efektu, tworzą dobry klimat i ukazują muzyków jako potrafiących grać, ale gdy słyszę wrzutki w stylu „Wieje Wiatr” czy „Nie ma Diabła” staję się rozdrażniony i zmuszam się, by nie wcisnąć guzika Stop na odtwarzaczu. Przeczytałem kilka tekstów opisujących tę płytę, wszystkie były pochlebne, wszystkie pisały o wielowarstwowości, a ja mam z nią problem, bo pojawiające się ciekawe partie przykrywane są momentalnie wstawkami, na które jestem uczulony. Gdy słucham black metalu, uwielbiam jak jad leje się z głośników, karmię się jego złą aurą, tymczasem Wiatr bardzo często powoduje u mnie rozpacz. Może się nie znam, może za płytko siedzę w black metalu, może nie potrafię się wczuć w klimat, ale szczerze przyznaję, iż nie trawię większości z tego, co się na tej płycie dzieje.
Podsumowując, Genius Ultor wie, co robi, jak napisałem wcześniej, jest to muzyka na pewno tworzona z premedytacją. Niestety ja jako słuchacz się na nią nie łapię i mam problemy z jej odsłuchem. Lubię albumy nagrywane analogowo, lubię surowe brzmienia, lecz tu brzmi to moim zdaniem infantylnie i odpychająco. Za wstawki instrumentalne i zabawę formą daję kilka punktów, bo na to zasługują.
- ANIMATIONS – „Definition of Mad” (2026) - 19 lipca 2026
- ORDH – „Blind In Abyssal Realms” (2026) - 19 lipca 2026
- TRANCE OF THE UNDEAD/CHAOS PERVERSION – „Trance of Perversion” (2026) - 16 lipca 2026

