Site icon KVLT

Guerra Total – „Of Death’s Apotheosis… Cthulhu’s Call and the Terror of the Cosmic Unknown” (2025)

Mara Production w ofensywie. Ilość wydawnictw wytwórni w ostatnim czasie się zagęściła, poziom jest wysoki, to cieszy. Wziąłem na warsztat materiał, który miał premierę w listopadzie zeszłego roku, ale wart jest przypomnienia. Mowa o nowym albumie Guerra Total, którego tytuł brzmi Of Death’s Apotheosis… Cthulhu’s Call and the Terror of the Cosmic Unknown.

Guerra Total to zespół pochodzący z Kolumbii, więc nawet bez słuchania można przewidzieć, że będzie brutalnie i dziko. Tak też jest w rzeczywistości. Muzycy swą death/blackmetalową sztukę zagęścili waleczną krwią, przez co nawet częste kierowanie się w stronę melodii nie jest w stanie powstrzymać niszczącego wszystko wokół żywiołu. Od pierwszych dźwięków otwierającego płytę Everlasting Cosmic Graveyard (Memento Mori I: The Cyclical Argument) dostajemy złowieszczym, agresywnym strzałem na twarz. Skojarzenia biegną w stronę Angelcorpse oraz Rebaelliun i gdy już myślałem, że mam do czynienia z bezkompromisowym wybuchem bluźnierstwa, pojawiły się melodyjne partie i wojownicze, czyste zaśpiewy. Bardzo mnie to połączenie zaskoczyło, w pierwszym momencie nawet zniechęciło, ale gdy poznałem cały album, bardzo to polubiłem. Okazało się, że Wojna Totalna ma wiele ambicji, by wprowadzać do swojej muzyki atmosferę i klimat, który w połączeniu z diabelskim zniszczeniem naprawdę robi robotę. Co ważne, jest to skonstruowane w sposób naturalny, wszystko do siebie pasuje i razem współistnieje w zgranej symbiozie. Czy przed przesłuchaniem tej płyty uwierzyłbym, że klawisze rodem ze starego Dimmu Borgir będą pasować do wstawek pod Morbid Angel? Na pewno nie, a jednak tak jest i gra to bardzo fajnie.

Żeby nie było tak całkiem idealnie, w końcówce pozwolę sobie jeszcze ponarzekać. Połączenie stylów działa przez pierwsze siedem songów. Od ósmego Al-Malhama Al-Kubra (Khurbn Shalem MMXXVII) horda zdecydowanie zwalnia i traci moje skupienie. W ostatnich trzech kompozycjach bilans pomiędzy agresją i melodią zostaje zakłócony i nie brzmi to już tak dobrze. Na dodatek pojawia się tu folkująca melodia, bardziej kojarząca się z naszym kontynentem niż z Ameryką Południową i jakoś tego nie kupuję.

Podsumowując, Of Death’s Apotheosis… Cthulhu’s Call and the Terror of the Cosmic Unknown to dobry album. Dzieje się tu wiele, urozmaicenie uatrakcyjnia odsłuch i nawet trochę „miękka” końcówka tego nie psuje. Bardzo też odpowiada mi lekko mistyczny, lovecraftowy smród unoszący się nad całością płyty, a dobra okładka autorstwa Adie’ego Dechristianize’a wprowadza w odpowiedni klimat.

Ocena: 7/10

Guerra Total na Facebook’u.

Exit mobile version