Aby tradycji stało się zadość, nowy album wypluli z siebie muzycy chorzowskiego Hegeroth. Choć płodność śląskiego duetu może budzić pewien respekt (to ich czwarty pełniak w ciągu ostatnich pięciu lat, drugi wypuszczony jako dwuosobowy skład), to bez wątpienia kryje się za nią drugie dno w postaci sporej odtwórczości i wytrwałego/bojaźliwego (niepotrzebne skreślić) trzymania się obranej już dawno drogi i nie zbaczania z niej ani na moment.
Efekt starań Hegeroth można było w zasadzie przewidzieć już przed wrzuceniem Disintegration w odtwarzacz. Ponownie dostaliśmy porcję bardzo poprawnie wykonanego blacku zwracającego się w stronę twórczości Dark Funeral czy Necrophobic. Po raz kolejny nie ma się do czego przyczepić w kwestiach wykonawczych (chociaż wokal w kilku momentach po prostu nie dojechał, chociażby we fragmentach The Ring), nie ma też zbytnio o co się zaczepić – nie licząc w mojej opinii zauważalnie lepszego od reszty kompozycji The Ritual, piąty krążek zespołu po prostu płynie, nie wzbudzając przy tym ani pozytywnych, ani negatywnych emocji. Nie jest lepszy od chociażby Sacra Doctrina czy Perfidii, ale i nie wypada od nich gorzej.
Gdybym cierpial na gatunkową posuchę, to być może spojrzałbym na Disintegration nieco cieplej i nawet postanowił jeszcze do niego wrócić. Niestety dla zespołu, w tak dobrym dla polskiego black metalu roku jak wciąż trwający 2023, ich nowy album, mimo braku oczywistych i kłujących w uszy wad, znajdzie się gdzieś na peryferiach i po prostu przepadnie. Znaleźć lepsze i bardziej angażujące blackowe nagrania nietrudno, jednak jeśli nie potrzebujecie chociażby namiastki efektu „wow”, to nowa propozycja Hegeroth raczej was nie zawiedzie.
Ocena: 6/10
Hegeroth na Facebooku
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
- SaintSombre – „Earth/Dust” (2024) - 12 stycznia 2026
Tagi: 2023, black metal, disintegration, Hegeroth, recenzja, review.






