Entropia to zespół, który już na samym początku swojej działalności zrobił niemałe zamieszanie w polskiej muzyce niezależnej. Kwintet z Oleśnicy pokazał, że droga pod prąd to najlepszy wybór dla artysty. Od debiutanckiej płyty „Vesper” grupa przechodziła ogromne metamorfozy, starając się nie przyzwyczajać swoich odbiorców do jednego, określonego stylu i brzmienia. Entropia nigdy też nie wdzięczyła się do swoich słuchaczy, w przeciwieństwie do wielu innych grup, przez co wytworzyła wokół siebie aurę zespołu, który jednocześnie jest, ale zarazem nie ma go w mainstreamie. A swoim czwartym albumem tylko podkreślają przyświecające im hasło: Autonomia.
Wyczekiwany, nowy album zatytułowany „Total” zabiera nas w nadnaturalną podróż przez sfery wszechświata i ludzkiej psychiki. Już otwierający utwór „Retox” prezentuje nam absolutnie nowe w porównaniu do poprzednich albumów rozdanie. Nie jest aż tak ciężko, ale riffy, połamane rytmy, histeryczne wokale i industrialna otoczka tworzą znakomity tygiel, którego za pierwszym razem nie sposób objąć rozumem. Mam wrażenie, że Entropia po raz kolejny podwyższyła sobie poprzeczkę, aby zmierzyć się sama ze sobą, ponieważ ten zespół jest idealnym przykładem dla tezy, że jedynym wyzwaniem dla siebie jesteśmy my sami. Słuchając kolejnych utworów, pomyślałem sobie, że to również bardzo psychologiczno-filozoficzne granie, w którym muzyka jest tylko nośnikiem ważniejszej treści. I tutaj pojawia się kolejne spostrzeżenie na temat złożoności muzyki zawartej na płycie „Total”. Nie zliczę, ile miałem skojarzeń, słuchając tego materiału. W utworze „Orbit” wydawało mi się, że jestem świadkiem spotkania się Pink Floyd z Neurosis, a w tytułowym kawałku fale norweskiego black metalu rozbijają się o post-rockowe wybrzeże rodem z twórczości Isis czy Cult of Luna. Inspiracji i wpływów jest tu oczywiście mnogość, bo inaczej się nie da, ale Entropia od początku ma pomysł na siebie, aby sterować swoim okrętem tylko i wyłącznie na własnych zasadach, bez bycia kliszą tego czy innego zespołu, tudzież gatunku. Często gdy jakaś inna grupa chce zrobić coś wyjątkowego na siłę, efekt bywa odwrotny do zamierzonego. W przypadku Entropii jest tu raczej postawienie się w pozycji służebnej do wizji artystycznej i danie się jej ponieść, co również nie jest łatwym zadaniem. W całokształcie zespołu podoba mi się również to, że nie ma tu wyrazistego lidera, który jest Alfą i Omegą, ale każdy z pięciu muzyków działa na tych samych prawach i wszystkie instrumenty grają w jednej linii. Nawet wokal jest tutaj bardziej „instrumentalny” niż w przypadku innych grup, których słucham.
Dzięki „Total” wydaje mi się również, że teraz mocniej dociera do mnie to, czym Entropia faktycznie jest. A w moim mniemaniu jest konglomeratem procesów twórczych i skupienia świadomości artystycznych na pozornie nieuporządkowanych motywach, które razem tworzą coś wyjątkowego. W pięciu utworach dostajemy silnie skumulowaną energię, która nie jest lekkostrawna dla przeciętnego słuchacza i trzeba jej poświęcić odpowiednią ilość czasu oraz swojej własnej energii. Ale gdy już zaskoczy między odbiorcą a muzyką Entropii – jest sukces. Album totalny.
Ocena: 9/10
- Jasta – „…and Jasta For All” (2024) - 12 czerwca 2024
- Gatecreeper – „Dark Superstition” (2024) - 23 maja 2024
- The Pineapple Thief – „It Leads To This” (2024) - 26 marca 2024






