Bohaterów poniższego tekstu, grupę The Pineapple Thief poznałem trzynaście lat temu, gdy byli gościem specjalnym na koncercie z okazji dziesięciolecia zespołu Riverside w Warszawie. Moją uwagę przykuła osobliwa nazwa, która natychmiast skradła moje serce, a dopiero potem przyszedł czas na muzykę. Na początku bieżącego roku kwartet przypomniał o sobie pierwszym od czterech lat albumem zatytułowanym It Leads To This, obok którego nie mogłem przejść obojętnie.
Serwowany przez Brytyjczyków progresywny rock jest na pierwszy rzut ucha bardzo przystępny i lekkostrawny. Nie znajdziemy tu rozległych, wielowątkowych kompozycji, w których zagubimy się po pierwszych dwóch minutach. Na ośmiu utworach o łącznej długości czterdziestu minut znajdziemy esencję brzmienia i nostalgię, jaką niosą ze sobą dźwięki gitar, basu i perkusji. Instrumentalnie wszystko jest bardzo piękne i selektywne, aczkolwiek jeśli ktoś interesuje się bardziej progresywnym rockiem, z pewnością dojdzie do wniosku, że wokal Bruce’a Soorda jest wręcz bliźniaczo podobny do głosu Stevena Wilsona, lidera Porcupine Tree. Nie jest to jedyna konotacja z kultowym już zespołem, ponieważ na perkusji zarówno w jednym, jak i drugim gra Gavin Harrison. Na szczęście pomimo skojarzeń zespół przez ponad dwadzieścia lat kariery wyrobił sobie własną markę, co wyraźnie udowadnia na nowym albumie. Płyta zaczyna się bardzo onirycznie utworem Put It Right, aby następnie przejść w dynamiczną polirytmię w utworze Rubicon. Filozofia o nieodwracalnym przekraczaniu granic w życiu każdego człowieka jest tu podana jak na dłoni. Podczas pierwszych odsłuchów płyty It Leads To This miałem wrażenie, że pomimo tego, że utwory trwają po mniej więcej 4-5 minut, to swego rodzaju oszczędność przekazu i „oddech” zawarty w każdej piosence rozciąga je przynajmniej dwa razy bardziej. Dzieje się tu coś, co bardzo lubię słyszeć w kompozycjach: każdy instrumentalista jest maksymalnie skupiony na swojej partii, ale finalnie i tak zespół brzmi jak jeden organizm. Dodam jeszcze, że The Pineapple Thief, choć raczej łatwo przyswajalny, przemyca w dźwiękach i słowach odpowiednią dozę tajemnicy, którą każdy ze słuchaczy powinien odkryć indywidualnie. Jest miejsce na światło, na mrok i klimat. Utwory emanują pięknymi treściami i zabierają nas w fascynującą drogę. Jest to muzyka na tyle wielowymiarowa, że będzie dobrze korespondowała z każdym stanem, w jakim znajduje się odbiorca. Całość kończy się smakowitym, akustyczno-elektrycznym utworem To Forget, po którym polecam każdemu kilka minut ciszy i przemyśleń na temat tego, czego właśnie doświadczył.
Album It Leads To This jest dla mnie jak soundtrack do samotnej wędrówki przez pustoszejące miasto w promieniach zachodzącego słońca. Jak pierwsze i zarazem ostatnie spotkanie obcych sobie ludzi na ulicy. Jak szept w półmroku bliskiej nam osoby. Prawdziwa poezja dźwięków, emocji i progresywny rock na miarę XXI wieku. „Złodziej Ananasów” dowiózł bardzo dobrą płytę.
Ocena: 9/10
- Jasta – „…and Jasta For All” (2024) - 12 czerwca 2024
- Gatecreeper – „Dark Superstition” (2024) - 23 maja 2024
- The Pineapple Thief – „It Leads To This” (2024) - 26 marca 2024







