KVLT

Hemelbestormer – „The Radiant Veil” (2025)

Nadszedł czas poznać kolejnego konia z bogatej i ozłoconej stajni Pelagic Records. Tym razem wybór padł na Hemelbestormer z Belgii. Internet szufladkuje ten kwartet jako zajmujący się post metalem – to, w połączeniu z krajem pochodzenia, nie dało mi innej opcji niż sięgnięcie po zeszłoroczny The Radiant Veil, będący czwartym właściwym albumem w dorobku pochodzącej z Diepenbeek kapeli.

Dość szybko okazało się jednak, że panowie mają w zanadrzu więcej niż jedną sztuczkę. Modus operandi Hemelbestormer to rzeczywiście post metal, dodam, że z bardzo śladowym użyciem wokalu. W tych delikatniejszych fragmentach słuszne będą więc skojarzenia z post rockiem, gdzie indziej będzie bardziej progresywnie czy doomowo, a w niektórych miejscach (na przykład w Tiur) kwartet pokaże odrobinę inspiracji podchodzących pod black metal.

Każda z ośmiu przygotowanych przez zespół kompozycji, nazwanych imionami etruskich bogów, stanowi osobną podróż przez niezbadany wszechświat. Budowanie klimatu to jedna z jaśniejszych stron The Radiant Veil – Belgowie doskonale łączą delikatne pasaże z ciężkimi, przygniatającymi wręcz uderzeniami, brutalne uderzenia kontrastują z łagodnymi partiami, a pojawiające się tu czy tam syntezatory przypominają, że planeta Ziemia jest już daleko poza zasięgiem słuchacza. Mimo początkowych obaw, że liczące sobie ponad 10 minut instrumentale mogą mnie znużyć, nic takiego nie miało miejsca, zapewne dzięki wspomnianemu już niewielkiemu (ale jednak) użyciu wokali. Sądzę jednak, że nie jest przypadkiem to, że to właśnie te kompozycje, w których możemy usłyszeć Filipa Duponta czy Philipa Jamiesona (z zespołu Caspian) wypadają zdecydowanie najlepiej – ze szczególnym naciskiem na Turms, w którym łagodny śpiew wznosi tę kompozycję poziom wyżej od pozostałych. W takim Cel dostaniemy za to ciężki growl, tak więc nawet przy znikomym użyciu głosów formacja potrafi zamieszać. Nie będę jednak ukrywał, że drobny niedosyt pod tym względem jest, i nie obraziłbym się, gdyby w przyszłości zespół nieco odważniej postawił na wokal.

Czwarty pełniak Hemelbestormer zasila pokaźną grupę udanych wydawnictw wypuszczonych przez Pelagic Records. Dość pokaźny metraż okazał się niezbyt odczuwalny, The Radiant Veil płynęło sprawnie i naturalnie, zabierając mnie w interesującą przygodę bez potrzeby opuszczania kanapy. Obecnie patrzę na moje dotyczące go obawy z pewnym politowaniem – przecież to post metal z Belgii, to nie miało prawa być słabe. Jeśli macie godzinę z haczykiem, którą możecie w pełni poświęcić na skupienie się na odtwarzanej płycie, to ja wam ubiegłoroczny album kwartetu gorąco polecam – raczej nie pożałujecie.

 

 

OCENA:
8,0/10


Exit mobile version