Honesty – „Wargame as DNA” (2024)

Honesty (wcześniej Onesta) buja się po hardcore’owej scenie już ładnych parę lat. Niedawno poczyniła drugi album pod tytułem Wargame as DNA, wydany przez niszową wytwórnię Rucktion Records w 2023 roku, by podpisać później papiery na wydania europejskie z Upstate Records i krajowym Spook Records. Wydanie Spook posiada dwa bonusowe nagrania i zostało wypuszczone jako klasyczny jewelcase CD.

Skłamałbym, gdybym napisał, że jakoś przesadnie śledziłem dokonania muzyków Honesty. Oczywiście słyszałem o nich, zapewne coś tam słyszałem/widziałem, ale nigdy nie zostałem wciągnięty na tyle, by zespół został na dłużej w mojej podświadomości. Wargame as DNA okazał się świetną okazją, by to zmienić. Siłowa moc tego stuffu po dwóch, trzech odsłuchach wbiła się w mój uparty łeb z siłą młotka i już tam została. Kompozycje (a jest ich sporo na krążku, bo 13 plus intro i outro) zbudowane są na miarowych, wyczekanych tempach, dzięki czemu bujają wyjątkowo skutecznie. Musiałem się przyzwyczaić do takiego stanu rzeczy, bo po jakiejś szybkiej młócce pojawiło się uczucie zamulenia, coś jakbym znalazł się pod wodą. Utwory wydały się ociężałe i jakieś toporne, ale możecie mi zaufać, to uczucie mija i okazuje się sporym atrybutem albumu. Miarowo wbijane gwoździe miażdżą i powodują, że mam ochotę iść się pobujać z ziomeczkami po jakiejś wątpliwie bezpiecznej dzielni w bluzie z kapturem i chuście na głowie. Ja taki hardcore lubię, gdzieś tu trochę słychać siłówkę podobną do xDisciplex, biohazardowe łamańce czy nawet małe, beatdowne zapędy (ale takie ze starej szkoły, a nie nowoczesne, bezmózgie rypanie na jednej strunie, jak to się robi dziś).

Na albumie pojawiła się cała masa gości, taka już charakterystyka tej sceny, że dobre featy to podstawa i tu nie jest inaczej. Pojawia się raper Lord Willin, jest Pelbu z Knuckeldust i Sam Renascent. Pojawienie się gości urozmaica dosyć betonową, zbitą i jednostajną całość. Jest to zabieg jak najbardziej przydatny i wręcz potrzebny, by utrzymać odpowiedni flow płyty przy takiej charakterystyce operowania ciężarem. Nie obywa się tu też bez odpowiedniej ilości chórków i gang wokali, a całość „upiększa” swoimi krzykami wokal Bogdana Vitasa, którego styl nazwałbym „zmęczonym”. Przez cały album gość jedzie ze swoją chrypą bez pośpiechu, rytmicznie dopasowując się do muzyki i dobrze z nią współgrając.

Dobrze się złożyło, że zabrałem się za ten materiał latem. Nie wątpię, że jest to uniwersalny kop w dupę, ale podany do słonecznego dnia motywuje do działania i zmusza do ruszenia leniwego zadu z kanapy.

Ocena: 7,5/10

Honesty na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .