Hypnosaur – „Undead Invaders Born to Die in a Maze” (2024)

Lubię wydawnictwa z pewnym konceptem. Nawet skromne EP to szansa, by przemycić jakąś myśl i ideę, iść z jakąś myślą przewodnią od początku do końca. Wszystko na wydawnictwie Undead Invaders Born to Die in a Maze kwartetu Hypnosaur składa się w całość: muzyka, teksty, projekty graficzne, teledyski. Powiedzmy, że jakimś spoiwem jest wskrzeszenie ducha przeszłości i postmodernistyczne lepienie czegoś nowego ze znanych elementów popkulturowych. Tego cyber-dinozaura z okładki autorstwa Rafała Wechtorowicza – artysta tworzył grafiki dla gigantów światowego metalu – można zatem potraktować symbolicznie. Bo nawet jeśli uznać Hypnosaur za świeży powiew na polskim, indie rockowym poletku, to na ich EP sporo jest retro nawiązań.

Kowerowanie zespołu Kombi jest ryzykowne, ale ciekawszy to pomysł niż posiłkowanie się piosenkami zespołów najbliższych stylistycznie. Kto jednak nie lubi Inwazji z Plutona? Odrobina programowego kiczu dodaje animuszu wykonaniu. Hypnosaur nie kombi-nował za wiele, zachowuje melodyczny i energetyczny rdzeń, ale udanie podając pierwowzór w rockowym wydaniu. Jest hiciarsko w klimacie filmów science-fiction klasy B i dzięki temu atrakcyjnie. Z kolei przebojowy The Maze podany został w teledysku w anturażu retro-gier w stylu Dooma, co stanowi kolejne mrugnięcie okiem. Klawisze, które rozbrzmiewają na płycie – słychać to wyraźnie w Undead i Born to Die – dodają całości lekko groteskowego, wręcz horrorowego klimatu. To zderzenie dźwięku rockowych gitar z syntezatorowym sosem, okraszone szorstkim, ciut przerysowanym wokalem Bartosza Kulczyckiego stanowi wyróżnik i spory atut zespołu. Z tego też powodu jest tu sporo z ducha twórczości Alice Coopera czy Ghost. Nie tylko muzyka, ale też odrobina nieskrępowanej zabawy cytatami.

Hypnosaur raczej mruga okiem i stara się łączyć elementy poważne ze zgrywą, lekką teatralnością, co nadaje odrobinę groteskowego klimatu. A zatem jedną nogą kapela stoi w świecie pop-rockowej, radiowej, ale zagranej z klasą muzyki, zaś drugą stawia w świecie retro sentymentów i licznych, także estetycznych, cytatów popkulturowych: z filmów, gier, komiksów czy kina. Czy bez nich cesarz byłby nagi? Hypnosaur opiera się jednak na niezłych riffach i melodiach, więc wierzę, że o sukcesie zadecyduje nie tylko cyrkowa wręcz zręczność w bawieniu się konwencjami. Na razie jest naprawdę nieźle.

Ocena: 7,5/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku
Hypnosaur na Bandcamp

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , .