Immorior – “Ciel Noir” (2019)

  •  
  •  
  •  
  •  

Post blackowy niemiecki duet Immorior wydał w zeszłym roku nakładem własnym trwającą niespełna pół godziny EPkę. Ponieważ post black ma to do siebie, że muzyka wrzucona do tej szufladki okazuje się albo przebłyskiem geniusz albo totalnym szajsem i nie ma stanów pośrednich, uległem swojej własnej ciekawości i odkurzyłem ten zeszłoroczny krążek.

Pięć kawałków przygotowane zostało w bardzo zmiennych klimatach. Początek szczególnie nie zachwyca. Jest może klimat, ale balladowe tempa i czysty śpiewny wokal bardziej przywodzą na myśl zagraniczną wersję Budki Suflera niż ostrą odmianę metalu. Co prawda końcówka utworu to już znacznie mocniejsze uderzenie (takie z przesterowanymi na maxa gitarami i growlem), ale tempo pozostaje senne. Niemniej słysząc to, zacząłem nieco strzyc uszami. If God May Forgive znów zaczyna się delikatnie i lirycznie, tyle że tu kopniak następuje już po minucie. Znów może i perkusista swój kawał roboty odwala leniwie i niespiesznie, ale przesterowane gitary i mocno zniekształcony i tak jakby przytłumiony growl dają bardzo ciekawy wydźwięk, zwłaszcza że linia melodyczna jest naprawdę świetna. Powolny jest także Monument of Time. I także mniej więcej w połowie, gdyż druga część kawałka powiela sprawdzone schematy z utworów poprzednich. No, może z wyjątkiem wokalu, który tym razem jest bardziej deklamacją niż growlem. Numer przedostatni to chyba drugi najfajniejszy produkt na tej płycie, zaraz po If God May Forgive. Powodem jest pewnie to, że etap „rozpędzania” muzycznej machiny trwa tu podobnie krótko. Trochę tylko muli powolne zakończenie, ale nie ma co narzekać. Album zamyka znów znacznie spokojniejszy kawałek materiału. Gitary brzmią klasycznie, delikatny, czysty i spokojny wokal podąża ścieżką równie spokojnej linii perkusyjnej. Taki delikatny, miękki koniec delikatnego i miękkiego albumu.

Płyta pomimo tego, że pazury ma spiłowane, a zamiast furczeć to mruczy, całkiem przypadła mi do gustu. Po pierwsze, z uwagi na solidność. Pół godziny muzyki mogłoby przecież ujść nawet za longplaya. Po drugie, spójność i dopracowanie muzyki są naprawdę na wysokim poziomie. Po trzecie, melodyka nie pozostawia żadnego pola do narzekania. Trochę szkoda, że tak dużo tu miękkiego plumkania i utyskiwania czystym wokalem. Niemniej, jeśli ktoś lubi muzykę nieco spokojniejszą i delikatniejszą i nie wymaga, żeby z każdego kąta wylewała się posoka, to Ciel Noir powinien nabyć bezwzględnie.

 

Immorior na Fecebooku

Immorior na Bandcamp

Immorior w Encyklopedii Metalu

Ocena: 7,0/10,0

Tagi: , , , , , .