Zaledwie dwa lata minęły od wydania przez In the woods… zacnego albumu Pure, na który przecież trzeba było czekać aż siedemnaście lat, gdy zespół ponownie popadł w kryzys. Z pierwotnego, najlepszego składu, z czasów kultowej płyty Omnio, pozostał tylko perkusista Anders Kobro, który jeszcze zachowuje grupę przy życiu. A z okresu nagrań do Pure ostał się wokalista Mr. Fog, bo pozostali dwaj członkowie to zupełnie nowi ludzie w kapeli.
Album Cease the Day jest utrzymany w stylistyce Pure, ale jest krótszy o dwa utwory i kilkanaście minut. Całość, głównie ze względu na klawisze i elektronikę jest podana w estetyce metalu progresywnego, charakterystycznego dla norweskiej grupy. Dominują średnie tempa, ale pojawiają się również przyspieszenia i przejścia od mocniejszego grania do spokojniejszego. Bardziej dynamiczne partie podkreślane są blastami perkusyjnymi, a dominujące czyste wokale są wymienne z techniką screamu, co akurat jest nowością dla tego zespołu. Gitarzysta i basista zachowują styl grania podobny do tego, jaki prezentowali założyciele In the Woods… bracia Botteri, chociaż brakuje przykładów umiejętności technicznych na miarę instrumentalnego Transmission KRS.
Śpiewane intro rozpoczyna utwór Empty Streets, który należy do moich ulubionych na tym wydawnictwie. Po nim dostajemy gitarowy riff, który przechodzi w zwolnienie, po czym następuje przyspieszenie wzmocnione frazami wykrzykiwanymi przez frontmana i dalsze zmiany tempa. Kolejny na płycie Substance Vortex jest bardziej agresywny, po gitarowym i wokalnym wstępie następuje mocniejsze uderzenie utrzymane przez większość kawałka. Riff zostaje uzupełniony elektronicznym podkładem oraz gitarową solówką. Utwór Cloud Seeder zaczyna się od klawiszowego wstępu, po czym otrzymujemy przebojowy riff z czystym wokalem, dźwiękowe wyciszenie, dla odmiany ze screamem oraz jeszcze kilka zmian tempa i ciężaru muzyki. Wszystkie utwory, poza ostatnim, skomponowane są w podobny sposób. Kończący płytę półtoraminutowy tytułowy Cease the Day jest oparty na klawiszowym motywie i czystym śpiewie.
Nawiązując do okładki można zadać pytanie, czy zespół znajdzie „jeleni” do kupna tej płyty? Myślę, że fani, którym podoba się Pure, zapewne posłuchają i polubią również Cease the Day. Znajduję na niej wszystkie charakterystyczne cechy, za które wielbię ten zespół, w tym wykorzystanie dostępnych środków muzycznych do stworzenia klimatu. Chociaż słuchacze, którzy szukają nowatorskich brzmień czy spektakularnej gry instrumentalistów – tutaj tego nie znajdą.
Ocena: 8/10
- Szczegóły VIIedycji festiwalu Baszta ProgFest - 13 kwietnia 2019
- Zaum: trasa Eastern Europe 2019 - 24 marca 2019
- Szczegóły 13. Festiwalu Rocka Progresywnego w Toruniu - 23 marca 2019
Tagi: Cease The Day, Debemur Morti Productions , In The Woods, metal progresywny, recenzja, review.






