Infernal Codex – „Fog of Forgotten Soul” (2026)

Choć album Fog of Forgotten Souls to de facto solowy debiut Mirosława Świerguły, wypada zaznaczyć, że twórca próbował swoich sił w różnych elektronicznych projektach. Tym razem padło na dark ambientowe pejzaże, mroczne i wciągające. Jak słuchać tej muzyki? W moim przekonaniu na dwa sposoby: użytkowy – który być może samemu autorowi nie nasuwa się na myśl w pierwszej kolejności – oraz kontemplacyjny. Jeśli o ten drugi chodzi – bliższy zamysłowi twórcy – to przydadzą się słuchawki. W tej postaci intensywniej można zanurzyć się w wykreowane z pomocą elektroniki światy. I te rzeczywiście wciągają, jednak wsłuchując się w całość niektórzy mogą poczuć pewne znużenie. Nie dlatego, że brak tu ciekawych wątków, ale kompozycje opierają się na programowej hipnotycznej monotonności.

Tytuły poszczególnych kompozycji mogą sugerować płynnej muzycznej formie pewne treściowe desygnaty. Postanowiłem jednak sam zabawić się w skojarzenia. Co mi wyszło? A na przykład: mgliste zaułki miasta, coś spoza czasu, miejsce zbrodni na kosmicznym statku albo opuszczona świątynia… Może nie sięgnąłem tu szczytów wyobraźni, ale to pierwsza skojarzenia, nasuwające się po kontakcie z poszczególnymi utworami. A jeśli ilustracyjna muzyka przywołuje pewne obrazy, to już jest dobrze. Im więcej się jej poświęci czasu, tym więcej odda słuchaczowi. W pewnym stopniu te dźwięki przynoszą uspokojenie, choć czai się w nich spora dawka mroku.

Wracając jednak do wartości użytkowej albumu Fog of Forgotten Souls. Być może to pośledniejsza, bo służebna rola, ale i w tej muzyka Infernal Codex sprawdza się bardzo dobrze. Utwory te w dużej mierze cechuje minimalistyczna, niespieszna, pozbawiona nagłych zmian temp i dynamiki forma, a ich tematyczne przeobrażenia nie wypadają z pewnych ram. Dla miłośników różnorodności i zaskoczeń może to być zarzut, a duży plus dla poszukujących konkretnych dźwięków jako tło, czy to do lektury, czy do własnej twórczości. Albo jak ja – do gier fabularnych. Z pewnością więc muzyka zawarta na Fog of Forgotten Souls może przydać się jako ścieżka dźwiękowa na sesje w takich systemach jak Zew Cthulhu (zwłaszcza w przygodach osadzonych we współczesności), Kult, Obcy czy Cyberpunk – pewnie nie w dynamicznych scenach walki, ale tam gdzie w nienachalny sposób wypada zbudować klimat.

Teoretycznie dark ambient zajmuje pewną niszę i nie jest muzyką popularną. Z drugiej strony w sieci mamy zalew tego typu muzyki, ścieżek dźwiękowych z gier komputerowych, filmów, muzyki tworzonej właśnie z myślą o lekturze czy do wykorzystania na spotkaniu z ulubioną planszówką. Zaroiło się od tych muzycznych pejzaży, dlatego też trudno o oryginalność. Infernal Codex nie odstaje od tego, co można usłyszeć w sieci i co miewa dużo wyższe wyświetlenia, i nie przemawia skrajnie osobnym językiem. Mimo wszystko warto zatem zapisać Fog of Forgotten Souls na klimatycznych playlistach, bo mroczą atmosferę udaje się tu skutecznie przywołać.

Trzeba rzeźbić dalej, szukać nowych krain, zaskakiwać mocniej – wierzę, że Mirek przemówi do nas jeszcze wielokrotnie, zapraszając do mglistych, mrocznych, zapomnianych krain. Na razie bramy zostały lekko uchylone, a widoki są niepokojące. Szerzej te wrota otworzyć, głębiej jeszcze się zapuścić w cienistych krainach!

Ocena: 7/10

Infernal Codex na Bandcamp
Oficjalna strona na Facebooku

(Visited 1 times, 18 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , .