Site icon KVLT

Iskandr – “Euprosopon” (2018)

Holenderski jednoosobowy projekt Iskandr wydał w ubiegłym roku swój drugi pełnowymiarowy album Euprosopon. A że władcę tego projektu znam z innej ciekawej kapeli (Turia), to z wielką przyjemnością przyjąłem na warsztat jego najnowsze dzieło.

Choć całością konceptu zajęła się jedna osoba, nie można powiedzieć, żeby dzieło było monotonne czy nudne. 4 kompozycje, trwające prawie trzy kwadranse, to materiał, który potrafi usatysfakcjonować.

Muzyka na albumie jest zupełnie inna niż ta, którą prezentuje wspomniana Turia. Jest znacznie bardziej tajemnicza, klimatyczna i brzmi niejako obco. Zaciekawiony zacząłem grzebać u wiadomego wujka i dowiedziałem się, że skrywający się za inicjałem O muzyk to Omar K, co już z racji samego imienia daje do myślenia. Zwłaszcza w aspekcie jasno słyszalnych w pierwszych dwóch utworach oraz na początku kawałka ostatniego, instrumentów muzycznych etnicznego pochodzenia. To one tworzą ten niesamowity, mistyczny klimat na płycie i powodują, że muzykę Iskandra ciężko pomylić z czymś innym. A to w świecie internetu i dostępu do miliona zespołów w jednej chwili stawia Omara i jego twórczość w świetle naprawdę promienistym.

Natomiast nawet wyłączając tę egzotyczna warstwę albumu, utwory są bardzo przyjemne w odsłuchu. Jest to black ukierunkowany bardziej na folk niż na nowoczesność, i bardziej na delikatność i klimat niż na brutalną połajankę, ale takie eksperymenty są w tym gatunku właśnie najciekawsze. W tym przypadku muzyka wycisza i proponuje wycieczkę w głąb siebie. Miejscami można by powiedzieć, że jest hipnotyzująca i tantryczna.

Mimo to, na płycie jest sporo blacku. Od mocno zmiksowanego growlu począwszy, a skończywszy na przesterowanych gitarach i występujących miejscowo blastach. A klimat w tych momentach przypomina mi ukraińskiego Drudkha. I nic w tym dziwnego, gdyż ostatnio to porównanie nasunęło mi się przy okazji recenzowania splitu Fluisteraarsa, a tam posadę gitarzysty obejmuje właśnie tajemniczy Pan O.

Piękny black metal prezentuje ostatnie dzieło Iskandra. Euprosopon to taki podgatunek czarnego nurtu, który ciężko pomylić z jakimkolwiek innym zespołem. A słucha się tej płyty z taką intensywnością, że łatwo się zapomnieć. Magia, magia i jeszcze raz magia!

Ocena 9,0/10,0.

 

Exit mobile version