Site icon KVLT

Jess and the Ancient Ones – „Second Psychedelic Coming: The Aquarius Tapes” (2015)

Są takie recenzje, w których nie można powiedzieć zbyt wiele. To właśnie jedna z takich recenzji. Jess and the Ancient Ones zabili mi takiego ćwieka, że nie wiem specjalnie jak mam opisać ich najnowszy wytwór. Mimo, że wsłuchiwałem się dokładnie, często, gęsto. Tak mniej więcej od półtora miesiąca się wsłuchiwałem. I za cholerę nie zamierzam przestać. Pierwsze słowo, które nasuwa mi się na myśl o nowej płycie Fińów? Arcydzieło.

Zacznijmy może od technikaliów, tu przynajmniej wiem, jak sformułować myśli. JatAO to zespół z Kuopio wykonujący occult rock. Czytaj: rock bardzo przyjemny, blusowo zadymiony, stonerowo odjechany, doprawiony atmosferą mistycyzmu i magii. Osobiście bardzo lubię ten nurt, a Jess i spóła są jednym z moich dwóch ulubionych projektów (do spóły z Sabbath Assembly). Co prawda occultu zbyt dużo nie ma, niemniej zdarzało nam się już cosik takiego opisać (o, chociażby tutaj). Mogę jeszcze powiedzieć, że Aquarius Tapes wydało Svart Records. Oraz żebyście w trybie natychmiastowym zainteresowali się tą płytą.

Ten krążek to jest jakiś fenomen. Słuchałem, słuchałem i słuchałem jak opętany, i ani razu nie znalazłem słabej sekundy. Patrzyłem z lewa, z prawa, z dołu i góry, a jednak zawsze wszystko leżało przegenialnie. Żadnych zbędnych dźwięków, żadnych nietrafionych pomysłów. Każdy piosenka jest malutkim kawałkiem geniuszu, które zebrane razem tworzą jedną z najlepszych płyt, z jakimi miałem przyjemność obcować w tym roku. Własnie tym jest słuchanie Jess and the Ancient Ones, czystą przyjemnością. Utwory, co do jednego są maksymalnie chwytliwe, posiadają tą wspaniałą magię, która nie pozwala ich przerwać w trakcie odsłuchiwania. Mogę ich słuchać w nieskończoność i raz za razem dostarczają mi ogromnej radości. Czy to otwierający płytę, kwasowy Samhein, czy to uśmiechnięty refren In Levitating Secret Dreams, czy marzycielski Crossroad Lightning, wszystkie utwory oczarowują i uzależniają. Od pierwszych motywów do ostatnich nut kończącego płytę molocha, jakim jest ponad dwudziestominutowy i stanowczo za szybko kończący się (jakkolwiek paradoksalnie by to nie brzmiało, taka właśnie jest prawda) Goodbye to Virgin Grounds Forever, pozostawałem jak w transie. Upijałem się zadymioną atmosferą krążka, nie mogąc wyjść z podziwu jak idealnie zlewają się z sobą chwytliwe partie gitar, świetne bas i klawisze, genialnie podkreślająca wszystko perkusja, tkając kolejne sekundy muzycznego upojenia. A głos… dla takiego głosu, jaki ma Jess można zabić. Jest po prostu doskonały, cudowne zwieńczenie całego materiału. I mimo swojego geniuszu, wcale nie kradnie show. Takie to jest arcydzieło.

To miałem na myśli mówiąc, że niespecjalnie dużo o tej płycie powiem. Nie umiem myśleć o niej krytycznie, porwała mnie całościowo, od początku to końca. Nie umiem nawet powiedzieć, który utwór podoba mi się najbardziej, takie to kozaki. Second Psychedelic Coming: The Aquarius Tapes ma siłę oddziaływania porównywalną do  pierwszej (muzycznej) miłości. I czy to właśnie nie definiuje muzyki najlepszej? To się po prostu czuje, nad tym się nie myśli. Muzyka nie jest do myślenia, muzyka jest po to, żeby się nią napawać, a to właśnie Jess i Pradawni gwarantują.Oni  oczarowują, uzależniają i mieszają we łbie. I na pewno we łbie zostaną. Ja mogę Wam tylko życzyć, żeby na Was podziałali tak samo jak na mnie, na co jest naprawdę duża szansa. To jest po prostu kawałek magii utrwalony w dźwiękach.

Ocena: 10/10

Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)
Exit mobile version