Killing For Company „House of Hades” (2016)

Pochodzą z Trondheim i wbrew tradycjom norweskiej sceny opowiedzieli się po stronie death metalu. Wydali swoje pierwsze demo w 2004 roku, ale dopiero teraz możemy zapoznać się z ich debiutanckim albumem, House of Hades. Nazywają się Killing For Company, a sami określają swoją muzykę jako oldschoolowy śmierć metal, co jest trafne, ale… jednocześnie nieco mylące. Owszem, sporo tu nawiązań do klasycznych rozwiązań brzmieniowych, niemniej debiutancka płyta tercetu wypada świeżo i niestereotypowo. Pewien internauta napisał w komentarzu pod ich kawałkiem wrzuconym na You Tube, że to muzyka „oldschoolowa i nowoczesna jednocześnie”. To bardzo trafne określenie, choć pozornie wydaje się paradoksalne – posłuchajcie sami.

Mocno, selektywnie, bez nadmiaru ozdobników, ale też na swój sposób melodyjnie (nie mylić z tworem zwanym „melodic death metal”) – tak można podsumować zawartość albumu. Solidne riffy w God of Malice czy Cult Member Corpses pokazują najpełniej duże możliwości zespołu. Nie brak na płycie lekko blackowego posmaku (Iron Coffin), wzniosłych i epickich momentów, okraszonych odrobiną klimatycznych klawiszy (The Last Mourning), intrygujących zmian temp i zagrywek (Marching in Step with Death) oraz szczypty czarnej magii, która może się kojarzyć ze „środkowym” Behemothem (Judas Cradle).

Solidna death metalowa płyta, niby typowa dla tego gatunku, niby klasyczna, a jednak nie do końca. Killing For Company z pewnością wyróżnia się oryginalnym podejściem do tematu, w jednej z najbardziej skostniałych, metalowych kategorii. Musicie sprawdzić Domostwo Hadesa! To z pewnością jeden z ciekawszych debiutów tego roku, choć nie zapominajmy, że muzycy mają już za sobą lata doświadczeń.

Ocena 8/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku: https://www.facebook.com/killingforco

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .