Zima to zdecydowanie dobry okres dla black metalu. Płyty słuchane przy widoku śniegu za oknem mają znacznie potężniejszą siłę rażenia, gdyż najnormalniej w świecie ta mroczna sztuka potrzebuje odpowiedniej otoczki, by rozwinąć skrzydła. Dobrze się więc stało, że album wydany w czerwcu roku ubiegłego przez krajową Ossuary Records, pierwszy raz przesłuchałem teraz, w styczniowych realiach.
The Hallowed Mass of the Black Hearts to trzeci materiał firmowany logo Kira i w moim uznaniu najlepszy, najdojrzalszy. Styl zespołu w końcu okrzepł, a pomysły na mini albumie są zwarte i dobrze układają się w całość. Utwory są intrygujące i odbiegające od powszechnie uczęszczanych szlaków muzycznych w naszym kraju. Black metal prezentowany przez doświadczonych muzyków (na przykład Nomad, Ethelyn, Abused Majesty) stoi w opozycji do powszechnego obecnie, polskojęzycznego, ubranego w nowoczesną poezję trendu. Kira oferuje agresję, duszny klimat i mrok, który można odnaleźć na dziełach Arkhon Infaustus czy na legendarnym Battles in the North Norwegów z Immortal. Gdybym trafił na ten album nie znając pochodzenia kapeli nigdy bym nie powiedział, iż rezyduje on w Polsce i w tym przypadku można to postrzegać jako komplement. Sztuka black metalu dzieli się na różne podgatunki, niektóre są skierowane do polskiego odbiorcy, a Kira spogląda znacznie dalej, odważnie penetrując ścieżki samospełnienia.
Siłą zespołu jak dla mnie jest sposób tworzenia riffów i harmonii. To on nadaje całości szaleństwa, prowadzi przez płytę i przytłacza mroczną obecnością, a świetnym wykończeniem kompozycji są opętane, urozmaicone krzyki wokalisty. Hellishdust działaja na zasadzie kontrastu oferując wymianki między charkotem screamu i gruzem grobowego growlu, co nadaje kompozycjom dynamiki. Słuchając płyt prezentujących taki poziom, jestem spokojny o polską scenę metalową. Polecam.
Ocena: 8/10
- Blood Red Throne – ”Sillskin” (2025) - 8 lutego 2026
- Creeping Fear – „Realm of the Impaled” (2025) - 8 lutego 2026
- Korypheus – „Gilgamesh” (2025) - 7 lutego 2026

