Przejdź do treści

KIRA – „The Hallowed Mass of the Black Hearts” (2021)

398

Zima to zdecydowanie dobry okres dla black metalu. Płyty słuchane przy widoku śniegu za oknem mają znacznie potężniejszą siłę rażenia, gdyż najnormalniej w świecie ta mroczna sztuka potrzebuje odpowiedniej otoczki, by rozwinąć skrzydła. Dobrze się więc stało, że album wydany w czerwcu roku ubiegłego przez krajową Ossuary Records, pierwszy raz przesłuchałem teraz, w styczniowych realiach.

The Hallowed Mass of the Black Hearts to trzeci materiał firmowany logo Kira i w moim uznaniu najlepszy, najdojrzalszy. Styl zespołu w końcu okrzepł, a pomysły na mini albumie są zwarte i dobrze układają się w całość. Utwory są intrygujące i odbiegające od powszechnie uczęszczanych szlaków muzycznych w naszym kraju. Black metal prezentowany przez doświadczonych muzyków (na przykład Nomad, Ethelyn, Abused Majesty) stoi w opozycji do powszechnego obecnie, polskojęzycznego, ubranego w nowoczesną poezję trendu. Kira oferuje agresję, duszny klimat i mrok, który można odnaleźć na dziełach Arkhon Infaustus czy na legendarnym Battles in the North Norwegów z Immortal. Gdybym trafił na ten album nie znając pochodzenia kapeli nigdy bym nie powiedział, iż rezyduje on w Polsce i w tym przypadku można to postrzegać jako komplement. Sztuka black metalu dzieli się na różne podgatunki, niektóre są skierowane do polskiego odbiorcy, a Kira spogląda znacznie dalej, odważnie penetrując ścieżki samospełnienia.

Siłą zespołu jak dla mnie jest sposób tworzenia riffów i harmonii. To on nadaje całości szaleństwa, prowadzi przez płytę i przytłacza mroczną obecnością, a świetnym wykończeniem kompozycji są opętane, urozmaicone krzyki wokalisty. Hellishdust działaja na zasadzie kontrastu oferując wymianki między charkotem screamu i gruzem grobowego growlu, co nadaje kompozycjom dynamiki. Słuchając płyt prezentujących taki poziom, jestem spokojny o polską scenę metalową. Polecam.

OCENA: 8/10
(Visited 1 times, 1 visits today)