Swego czasu byłem oburzony, kiedy Mystic Production rozszerzył swe horyzonty o zespoły spoza stricte metalowego spektrum. Przeglądanie drukowanych katalogów wytwórni w latach 90. było jednym z moich ulubionych hobby, a zbieranie kasy na wysyłkowe zamówienia głównie black metalowych pozycji priorytetem. Dziś mam ponad 40 lat i rozumiem, że życie z klapkami na oczach to nie ten kierunek, a pozycje takie jak opisywana w tekście, to nic złego w szeregach niegdyś bardzo „evil” wytwórni. 24 lutego 2023 roku dokonała się premiera nowej produkcji polskiej legendy punk rocka KSU, która nosi tytuł 44. Doszukujących się w tytule nawiązań do Drugiej Wojny Światowej od razu chciałbym wyhamować, KSU w tym roku liczy/osiąga 44 lat na scenie i stąd tytuł.
Jako nastolatek bardzo nie lubiłem punka. Siedziałem głęboko w metalu i hardcorze, ale w stricte punkowych klimatach nie mogłem odnaleźć dla siebie nic. Myślę, że przełomowym momentem w tym temacie było natrafienie na muzykę The Casualties, która, przepełniona agresją, pchnęła mnie do odkopania starych płyt The Exploited, a potem poszukiwań w klasykach Moskwy, Armii, Siekiery i wielu innych dobrych zespołach dziś uważanych za legendy. Jak mówią, człowiek uczy się całe życie, a udawanie true metala znikało z mojego życia etapami, wraz z wypadaniem włosów na dziś łysej czaszce.
KSU w swych początkach łapał się w klimatach tak zwanego jabol punka, czyli punka najbardziej prymitywnego. Jestem zdania, że tak grać też trzeba potrafić, jednakże obecny styl zespołu jest znacznie dojrzalszy i od kilku wydawnictw ugruntowany. 44 nie zaskoczy przełomem, materiał zebrany w trzynastu utworach utrzymuje podobny styl, co poprzednik, czyli mamy do czynienia z punkującym rockiem, który swój okres agresywnego buntu ma za sobą, ale nadal chce przekazać sporo w swoich tekstach i należeć do sceny. Uważam, że pomimo solidnej produkcji i delikatnego wygładzeniu stylu, KSU nadal można uważać za zespół punkowy, melodyka i sposób chwytania akordów pozostały te same, jedynie rytm stał się wolniejszy, a całość jakby urozmaicona. Nie bez znaczenia będą tu także wszędobylskie skrzypce, flety i folkowe wtręty. Taki jest obecny styl zespołu, w takim klimacie lider Siczka czuje się najbardziej spełniony i takie KSU jest lubiane. Można by zarzucić delikatne ugrzecznienie, pewnie nawet lepiej by mi się płyty słuchało, gdyby od czasu do czasu zespół „poszedł” szybciej, ale czy jest sens na takie gdybanie? Mamy 2023 rok, a nie lata 80., a muzycy sami najlepiej wiedzą, czego chcą i w jaki sposób chcą się realizować. Dla mnie 44 jest albumem, który może zainteresować całkiem szerokie grono słuchaczy. Złączony nierozerwalnie ze sceną punk, ale też przyswajalny na tyle, by go puścić w normalnej ramówce w radiu, może nie w tych całkiem mainstreamowych, ale są na szczęście jeszcze takie rozgłośnie, które się nie boją urozmaicać swojego panelu o rzeczy bardziej ambitne i „hałaśliwe”. Uważam też, że Siczka i spółka tym albumem nie zawiedzie swoich fanów, a ci, którzy tęsknią do klasyków takich jak Jabol Punk, muszą mieć nadzieję, że je usłyszą na koncertach.
Ocena:7/10
- EXHUMED, GRUESOME, ORBSTRUCT – 2 Progi, Poznań 17.04.2026 - 27 kwietnia 2026
- House by the Cemetary – „Disturbing the Cenotaph” (2025) - 23 kwietnia 2026
- Sepulchral – „Beneath the Shroud” (2025) - 22 kwietnia 2026

