Site icon KVLT

Last Penance – „S/T’ (2020)

Kolejne dzieło z rodzimej sceny. Tym razem padło na hardcore i efekt rozpadu bardzo dobrej warszawskiej kapeli The Lowest. Trzy czwarte The Lowest zebrało brakujące ogniwa i pod nazwą Last Penance z siłą tarana wbiło się w scenę HC koncertami i debiutanckim albumem z 2020 roku podpisanym po prostu nazwą zespołu.

Ostatnimi czasy nieco wypadłem z obiegu, jeżeli chodzi o polską scenę HC/Punk. Jakoś tak wyszło, że covidowy brak gigów wpłynął też na mój kontakt z tą muzyką. Wszak nie jest tajemnicą, że jest to bestia ewidentnie koncertowa i tu odbywa się główna promocja. Jednakże muzycy zespołu wyciągnęli do mnie rękę i w ten oto sposób mam okazję obcować z nowymi dźwiękami ich projektu.

S/T wydana jest w bardzo ascetyczny sposób. Czarny digipack poza tytułami posiada tylko informacje, że album nagrano W Dobrym Tonie Studio, zmiksowano w Axis Audio, a okładkę wykonał Jan Fronczak. Tajemniczą całość dopełnia niewyraźna fotka zespołu i tyle w temacie researchu. Kolejnym krokiem jest oczywiście włożenie okrągłego obiektu z dziurką w środku do odtwarzacza i obadanie jego zawartości merytorycznej. Jak napisałem wyżej, Last Penance wywodzi się ze sceny hardcore i słychać to od pierwszych sekund. Rozpoczynające płytę intro To Unearth dobrze wprowadza do hałaśliwej całości. HC prezentowany przez warszawiaków jest w równej mierze staroszkolny, co nowoczesny. Może brzmi to jak masło maślane, ale tak jest w istocie. Słyszę na płycie metalcore’owe echa końca lat 90. i pierwszej dziesiątki 00., ale nie chodzi mi o melodyjno-szwedzkie rzeczy pokroju As I Lay Dying, tylko bardziej emocjonalne i rozkrzyczane załogi pokroju Poison the Well czy nawet From Autumn To Ashes. Te stare wpływy przenikają się z nowocześniejszymi nawiązaniami do sztuki na modłę Dezz Nuts i Devil In Me. Wszystko to podlane jest gniewem i jadowitym wokalem Michała Cieślaka, który charyzmatycznie prowadzi nas przez cały krążek. Kompozycje w głównej mierze stawiają na szybkie tempa, ale muzycy od czasu do czasu pozwalają sobie na wpuszczenie małej ilości tlenu czy zawsze mile widzianego breakdowna, przez co całość nie jest jednostajna, a energia aż się z niej wylewa.

Zespół postanowił promować debiut bardzo fajnie zmontowanym wideoklipem do utworu Vicious i jest to bardzo dobry wybór. Utwór posiada wszystko to, co najlepsze w stylu Last Penance. Na uwagę zasługuje również Repent czy bujający On Display – generalnie całości niczego nie brakuje i jest z czego wybierać faworytów. Liczę na to, że S/T będzie miało swojego następcę, a ja będę miał okazję zobaczyć załogę na żywo.

Ocena: 7.5/10

Last Penance na Facebook’u.

Exit mobile version