Dziś na tapet trafia kolejna z redakcyjnych zaległości – szwedzki Memory Garden i wydana w 2021 roku płyta nr 6 w ich dyskografii – 1349. Mimo wspólnej inspiracji historycznej, związku tematycznego ze sceną black metalową nie odnotowano. Z czym więc mamy do czynienia?
Pochodzący z Kulmy kwintet, przędzie sobie epicki doom przemieszany z sporym stężeniem progressive i power metalu. Nie brak tu teatralnego zacięcia, są podniosłe aranżacje, jest muzyczna dostojność i miejscami barokowy wręcz przepych.
Instrumentalnie 1349 to kawał naprawdę solidnego grania, zespół hojnie sypie riffami, serwuje częste zmiany nastroju, udanie sięga zarówno po doomowy ciężar, jak i bardziej „uduchowione” partie, okraszając całość całkiem niebrzydkim solówkami – pod względem muzycznym jest bardziej niż przyzwoicie.
Album jest dla mnie jednak nieco problematyczny od strony wokalnej. Stefan Berglund bowiem (choć warsztatowo jest wokalistą bardzo sprawnym) ciągnie Memory Garden trochę zbyt mocno w stronę sztampowego power metalu. Rozumiem zamysł i konwencję, zdaję sobie sprawę, że taki klimat dużej części odbiorców może w pełni odpowiadać, moim jednak zdaniem muzyka składu zyskiwałaby, prowadzona bardziej doomowym, mięsistym i cięższym głosem. Z jednej strony trudno mi jednoznacznie uznać ten element za wadę (w końcu jego odbiór podyktowany jest całkowicie subiektywnymi preferencjami), z drugiej nie mogę, przy ocenie całości, wspomnianej składowej przemilczeć.
Rzucić uchem (szczególnie na warstwę instrumentalną) na pewno warto, dłuższe posiedzenie uwarunkowane jest jednak tolerancją na power metalowy cukier puder.
Ocena: 7/10
- Les Bâtards du Roi – Les chemins de l’exil (2025) - 7 kwietnia 2026
- AMPACITY publikuje teledysk do „Phantomatics” - 3 kwietnia 2026
- Debiutancki singiel gotyckiego Wolfpack Heading Nowhere już dostępny - 3 kwietnia 2026
Tagi: 1349, doom metal, Memory Garden, No Remorse Records, power metal, progressive, recenzja, review.






