Mezcla – „Metalmorfosis” (2016)

Mezcla to pochodzący z Francji thrash/death metalowy zespół, który posługuje się językiem hiszpańskim w lirykach. Na swym koncie ma trzy pełne albumy, Ep i demo. Wyjątkowo zajmę się albumem Metalmorfosis z 2016 roku, wydanym sumptem M.U.S.I.C Records.

Skąd pomysł francuskiej załogi, by pisać po hiszpańsku – nie wiem. Niestety wiem za to, że druga Brujeria z tego nie wyszła. Ani to nie jest mocne, ani zabawne (jak było choćby w przypadku rodzimego Tuff Enuff i płyty Diablos Tequilos) i przyznaję, że mnie wręcz drażni. Słucham i słucham, niestety cały czas dochodzę do wniosku, iż niczemu ten zabieg nie służy.

Przypatrzmy się muzyce. Zespół proponuje mieszankę bliżej niesprecyzowanych wpływów thrash i death metalu. Utwory nie są za ciężkie, nie są szybkie czy brutalne, melodyjne czy chwytliwe, i z każdym podejściem czuję się coraz bardziej bezradny. Kompozycje i sam styl zespołu jest maksymalnie nijaki, nie ratują tego małe pociągi do flamenco czy melodii w stylu Death, wszystko podane jest w sposób nużący i toporny. Każdy przejaw interesującego pomysłu jest tłamszony kolejnym słabym. Walcząc z materiałem, szczerze szukałem jego plusów i chyba jedynym jest fakt, że muzycy chcą grać i tworzyć. Serio, nic mnie nie przekonuje i żadna nuta nie uwodzi, poza akustycznymi partiami, których jest niewiele. Po skończeniu tego tekstu mam zamiar sprawdzić krążek nowszy, noszący tytuł Arena Roja, i ocenić, czy Francuzi poczynili odpowiednie postępy. Jeżeli zaś chodzi o Metalmorfosis, to chcę jak najszybciej o nim zapomnieć i nigdy do niego nie wracać.

Ocena: 1/10

Mezcla na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)
This entry was posted in Recenzje. Bookmark the permalink.