Miasmes – „Vermines” (2022)

Les Acteurs De L’Ombre to marka, która nie zawodzi. Francuski label ma nosa do wynajdowania eksperymentalnych black metalowych perełek, ale czasem też da światu coś tradycyjnego, co nie znaczy, że wtórnego i dalekiego od oryginalności. Miasmes wpisuje się w tę drugą opcję. Francuskie trio, które tworzą goście przewijający się przez kilkanaście innych zespołów debiutuje krótką, 23-minutową EPką, która jest jednym wielkim hołdem dla drugiej fali black metalu. Hołdem przemyślanym, ugruntowanym w tradycji, oddającym cesarzowi co jego, jednak dalekim od ślepej czołobitności i małpiej powtarzalności najbardziej cenionych wzorców gatunku.

Nie znaczy to, że Miasmes próbuje wymyślić coś z niczego. Panowie mają pełną świadomość, że próba wyważenia dawno otwartych drzwi to jedna z większych głupot jakie można zrobić i wiedzą, że nie da się napisać historii na nowo. Kluczem do sukcesu jest dobra inspiracja, daleka od bezmyślnego kopiowania. Panowie poszli na żywioł, nagrywając płytę właściwie na setkę, bez żadnej studyjnej obróbki (z wyjątkiem delikatnego grzebania przy nielicznych solówkach), potęgując atmosferę surowości i dźwiękowego niebezpieczeństwa. Punktem wyjścia jest norweski riff, który zawsze będzie w cenie, natomiast nadbudowa nie jest już taka oczywista, a przynajmniej nie przywołująca forpoczty spod znaku true norwegian black metal. Słychać tu trochę zasyfionego punka, który od czasu do czasu bujnie między blastami, słychać nowoczesne podejście do kompozycji, słychać w tym po prostu szczerość. Panowie wyraźnie czują miętę do bezkompromisowości Gorgoroth, ale balansują ją kompozycyjnym wyważeniem spod znaku Craft, co już daje kilka punktów więcej do oryginalności (oczywiście w ramach gatunku). Czuć w tej muzyce ducha odnowy gatunku – może nie tak wyraźnego jaki był udziałem nieodżałowanego Orcustus, bo i skala rozpoznawalności zespołu jest inna. Duże zadowolenie powinni odczuwać też fani Antaeus, a nawet Katharsis, choć ci ostatni mają świadomość (słuszną), że nikt nigdy nie podrobi charakterystycznego brzmienia i feelingu Niemców.

Znakomity debiut – krótki, intensywny, czerpiący z tradycji, nowoczesny w podejściu do tematu. Mądrze zainspirowany, świetnie skomponowany, jeszcze lepiej zagrany. Każdy, komu bliska jest druga fala blacku powinien wziąć na radar Miasmes, bo potencjał mają panowie ogromny. Nie mogę doczekać się więcej!

 

Ocena: 8/10

 

Rafał Chmura
Latest posts by Rafał Chmura (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , .