Francuski Hyrgal doczekał czasów, w których niemało osób czeka na ich nową muzykę. Zespół wybił się z przepastnego wora black metalowej anonimowości udanym debiutem, by dwa lata temu potwierdzić klasę bardzo udanym albumem Fin De Regne. W tak zwanym międzyczasie nastąpiły zmiany z składzie, zespół powiększył się o jedną osobę i teraz atakuje jako kwartet. Przekornie nadaje trzeciej płytę nazwę wziętą od nazwy grupy, co przeważnie ma na celu symboliczne zapoczątkowanie nowego rozdania. Czy tak jest w przypadku Francuzów?
Na pewno słychać krok do przodu. Jeśli do tej pory kompozycyjny dysonans i złamanie schematu w obrębie spójnej kompozycji było ukoronowaniem możliwości, tak tu jest punktem wyjścia. Zespołowi nie brakuje ambicji do wychodzenia przed szereg, ale nie ma mowy o żadnym bezmyślnym parciu do przodu opartym na sztuce dla sztuki. Hyrgal miesza w black metalowym kotle z niemałą intensywnością i ma coraz większe tendencje do wprowadzania nieoczywistych form, progresywnego zacięcia i mieszania dobroci drugiej fali ze współczesnym podejściem do komponowania, żeby nie powiedzieć transgresji. Swoją drogą to ostatnie określenie straciło już chyba pozytywne znaczenie w kontekście muzyki Deathspell Omega. Wspominam o tym, bo Hyrgal mocno inspiruje się dokonaniami bardziej znanych i uznanych rodaków pod wodzą szalonego Fina. Inspiracja jest wyraźna na poziomie kompozycyjnym, w zasadzie jest oparta na kręgosłupie stworzonym przez DsO, ale tam gdzie oni idą w kierunku pokręconej brutalności, Hyrgal wprowadza uproszczony motyw z nadbudową czerpiącą z tradycji. Jest tu obecna brutalność Antaeus, którą równoważą nieco wolniejsze tempa, lub wlokące się pod mocnym riffem gitarowe sola. Nierzadko da się wychwycić flow charakterystyczny dla Funeral Mist, lub momenty których nie powstydziłby się Blasphemer z czasów Mayhem. Doskonale słychać to w najbrutalniejszym na płycie Fureur Funeste, który mógłby z powodzeniem posłużyć za skondensowaną próbkę możliwości Hyrgal.
A te są naprawdę duże, wystarczy tylko dać tej płycie przebić się przez próg wejścia. Po pierwszym odsłuchu raczej nie zostanie w głowie zbyt wiele, bo podejście do progresywności nie wygra z podejściem do przebojowości. Ale gdy dacie tej płycie szansę, to zaskoczenie będzie niemałe. Trzecia płyta Hyrgal może nie stanie w jednym rzędzie z ostatnim dokonaniem Deathspell Omega, ale mistrz może czuć wyraźny oddech zdolnego ucznia na karku. A to już naprawdę sporo.
Ocena: 7/10
- Peurbleue – „La Cigue” (2022) - 10 grudnia 2022
- Voidfire – „W Cienie” (2022) - 8 grudnia 2022
- Miasmes – „Vermines” (2022) - 23 listopada 2022
Tagi: 2022, ablum review, black metal, french band, french black metal, Hyrgal, Les Acteurs de I’Ombre Productions, Les Acteurs De L’Ombre, recenzja.






